Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdrowie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdrowie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 stycznia 2014

Amarantus - Złoto Azteków

Często słyszymy pytania dotyczące właściwości różnorodnych produktów kiedy robicie u nas zakupy. Duże zainteresowanie budzi amarantus - maleńkie niepozorne ziarenka o specyficznym intensywnym aromacie. Posługując się książką "Odżywianie dla zdrowia" przybliżymy dziś nieco szarłat wyniosły znany powszechnie jako amarantus (od nazwy łacińskiej).
Pochodzi z Ameryki Środkowej, nazywany bywa zbożem XXI wieku, ze względu na swoje właściwości. Obecnie jest hodowany również w Polsce, głównie na Lubelszczyźnie. Zdziwiłam się ogromnie kiedy odkryłam, że systematycznie marnował się w moim rodzinnym domu jako roślina hodowana wyłącznie do celów dekoracyjnych. Ma niezwykłe właściwości również jako organizm roślinny, wykazuje zdolność wzrostu na ubogiej glebie w bardzo suchych warunkach.
Zdjęcie pochodzi za strony : http://budujesz.info/artykul/szarlat-amaranthus,325.html
Amarantus zawierający wszystkie aminokwasy egzogenne, może być stosowany dla uzupełnienia białka i wapnia. Zalecany jest wobec tego dla osób o podwyższonym zapotrzebowaniu na składniki odżywcze, takich jak karmiące lub ciężarne mamy, niemowlęta, dzieci oraz osoby wykonujące ciężka pracę fizyczną.
Pitchford pisze w swojej książce, że amarantus zawiera dużo aminokwasu lizyny, spotykanej w mniejszych ilościach również w innych zbożach.  W połączeniu szarłatu ze zbożem o niskiej zawartości powstaje posiłek bogatszy w aminokwasy i białka niż mięso i inne produkty pochodzenia zwierzęcego.

Amarantus bardzo pozytywnie wpływa na płuca. Zawiera więcej wapnia i czynników wspierających gospodarkę wapniową niż mleko. Dodatkowo warto wiedzieć iż wapń tego pochodzenia jest lepiej przyswajalny niż ten, którego źródłem jest mleko.

Możliwości wykorzystania w kuchni jest cała moc, można używać go do sałatek, pierogów, zapiekanek, w zastępstwie kaszy. W sałatce może zagościć w ugotowanej formie bądź wyhodowany w postaci kiełków.

Zachęcamy Was do poszukiwania własnych pomysłów na zastosowanie tego cennego surowca w kuchni.
Polecamy Wam również szczególną pozycję do inspirowania się nie tylko jeśli chodzi o przepisy zawierające szarłat.
Pani Bożena Żak - Cyran w swojej książce "Jedz i żyj zgodnie z porami roku. Kuchnia roślinna według pięciu przemian" przedstawia wiele ciekawych propozycji posiłków z amarantusem na każdy czas :)

Z jej książki pochodzi przepis na zupę porową z amarantusem:
1l wrzącej wody, szczypta kurkumy, tymianek, 3 łyżki ziarna amarantusa, rozmaryn
1 łyżeczka sklarowanego masła
1 por
4-5cm glonu wakame, sól, sos sojowy, 1 łyżka gomasio
drobno pokrojone zielone liście, sok z cytryny

Spróbujcie koniecznie, nam posmakowało :)
A oprócz tego warto zapoznać się z innymi właściwościami amarantusa, nie tylko ziarna tej rośliny posiadają bowiem niezwykłe właściwości. Kto wie, może skusicie się  na hodowlę w przydomowym ogródku ;)

wtorek, 3 grudnia 2013

Zacznijmy od podstaw - różne rodzaje mąk

Chleb jest bardzo często podstawą naszej diety. Nie wyobrażamy sobie , możliwości zrezygnowania z tego produktu. A jest on współcześnie bardzo często nadużywany, spożywany w dużych ilościach obok wielu innych rodzajów białego pieczywa. Nie mamy czasu na pieczenie chleba w domu, za to w piekarniach półki uginają się pod różnymi gatunkami gwarantującymi zaspokojenie głodu i przyjemne odczucia.

Pojawiają się rozmaite opinie, które wskazują, że wysokie spożycie pieczywa nie sprzyja zdrowiu człowieka. Wydana w ostatnim czasie książka "Dieta bez pszenicy" bije rekordy popularności. A autor  - William Davis, swoim stanowczym podejściem to tego zboża,  skłania coraz większe grupy osób do przejścia na dietę bezglutenową. Autor przekonuje, że współczesna pszenica to zło w czystej postaci, niezależnie od stopnie przetworzenia czyni jednakowe szkody w naszych organizmach.

Zgadzacie się z nim? My podchodzimy do tak skrajnych poglądów sceptycznie, i nie wrzuciłybyśmy do jednego worka właściwości bielutkiej mąki i mąki razowej, nawet pochodzącej z tego samego ziarna.

I jak tu zachować zdrowie i zdrowe podejście? Jesteśmy zwolennikami umiaru i złotego środka, bowiem we wszystkim jest ziarno prawdy. Zadbajmy na co dzień o jakość spożywanego chleba, postarajmy się ograniczyć jego ilość, na pewno przyniesie to oczekiwane efekty w przyszłości :) Pieczenie chleba i przygotowywanie go wspólnie z bliskimi osobami przynosi jeszcze większe korzyści, zatem do roboty!

Wybór mąk jest bardzo szeroki, pozwalają uzyskać takie  właściwości pieczywa jakie odpowiadają nam najbardziej. Sprawdźcie sami, od jakiego chleba chcecie zacząć !


Mąka jęczmienna
Chleb ma dzięki niej bardziej zbity miękisz.

Mąka gryczana
Chleb z mąką gryczaną jest ciężki i ciemny.

Mąka owsiana
Ma delikatną konsystencję, dodaje ciasteczkom i ciastom wilgoci. Można jej używać zamiast mąki tortowej.

Mąka żytnia
Chleb ma dzięki niej bardziej zbity miękisz, smak pieczywa żytniego poprawia się znacznie w ciągu kilku dni od upieczenia.

Mąka orkiszowa
Jest odpowiednikiem mąki pszennej, jest przodkiem pszenicy współczesnej - cieszy się uznaniem jako gatunek służący lepiej organizmowi człowieka.

Mąka pszenna pełnoziarnista
Powstaje z twardych czerwonych ziaren pszenicy, jest bogata w gluten.

Mąka tortowa
Powstaje z miękkich, białych ziaren pszenicy. Sprawia, że ciasta i  ciasteczka są bardziej kruche Dodaje lekkości wypiekom.

(Informacje na temat właściwości różnych rodzajów mąk zostały sporządzone na podstawie książki
"Odżywianie dla zdrowia" Paula Pitchforda oraz doświadczeń kuchennych)

Pozdrawiam 
Paulina




czwartek, 28 listopada 2013

Pokrzywa zwyczajna - niezwyczajna?!

"Gdyby ludzie wiedzieli jaką ma ona moc leczniczą, nie uprawiali by nic innego oprócz pokrzywy", takie zdanie podkreślił pewien lekarz w wykładzie radiowym. A Wy, drodzy czytelnicy znacie właściwości tej rośliny?
Wszystkie części pokrzywy - korzenie, łodygi i liście mają właściwości lecznicze.
Aby w pełni wykorzystać dobre właściwości pokrzywy, należy parzyć ją po zebraniu, najlepiej w dwóch okresach, kiedy wyrastają młode pędy na wiosnę oraz jesienią po uprzednim letnim skoszeniu. Można wówczas zastosować dwie kuracje "pokrzywowe" w ciągu roku. Napar należy popijać małymi łykami w ciągu dnia.
Co robić jeśli minął korzystny okres zbiorów albo nie mamy dostępu do tej rośliny ?
Wystarczy odszukać miejsca, w którym można nabyć bezpieczne ekologiczne zioła. Pokrzywa należy do popularnych roślin, więc nie trudno ją odnaleźć na półkach sklepowych.
Aby nie stracić cennych substancji pokrzywę zalewa się wrzątkiem - nie gotuje. Profilaktycznie należy pić szklankę naparu dziennie, przez cały rok. 
W lecznictwie ludowym była stosowana do jednotygodniowych kuracji przeciwko schorzeniom wątroby i dróg żółciowych, chorobom śledziony, żołądka i wrzodach żołądka.

Świeża pokrzywa stosowana regularnie pozwala uzupełnić powiększające się wraz z wiekiem niedobory żelaza. Stany znużenia i wyczerpania, uczucie starości i niesprawności można powiązać z jego poziomem. Po kuracji pokrzywowej znacznie poprawia się wygląd zewnętrzny, wracają siły twórcze i energia.
Powszechnie wykorzystywane są dobre właściwości pokrzywy do wzmacniania włosów. Dzięki nim skóra głowy jest czysta, nie ma łupieżu, włosy są puszyste, gęste sprężyste, o pięknym połysku.


środa, 4 września 2013

Coś z niczego a smakuje :)

Niejedna młoda gospodyni domowa, mama, żona doświadcza na własnej skórze dnia kiedy lodówka jest pełna ale nic w niej nie ma. Zupełnie jak niektóre kobiety, które stojąc przed szafą pełną ubrań wypowiadają osławione "nie mam się w co ubrać ". Co wówczas?
Kiedy odkrywam, że dysponuję niewielkimi ilościami produktów stawiam na misz masz , wyciągam przyprawy i zagniatam ciasto drożdżowe. Zaczynam lepić pierogi :)

Oczywiście nie wrzucam wszystkiego do jednego wora, worki sa dwa ;) Jeden z wszystkimi pozostałościami mąk jakie tylko znajdę, drugi z warzywami i kaszami na farsz.

Dzisiejsze smakołyki mają w środku farsz wielowarzywny z przewagą selera i kaszy jaglanej, jako dodatek paprykę, cukinię, cebulę i duuuużo przypraw. Ciasto powstało w następujący sposób:
0,5 szkl śruty żytniej
0,5 śruty pszennej
1 szkl mąk różnego rodzaju (kukurydziana, orkiszowa, pszenna, gryczana)
15g drożdży
3 łyżki oleju 3/4 łyżeczki soli

Mąki należy wymieszać z solą oraz olejem a następnie dodać pokruszone drożdże (ewentualnie drożdże rozpuszczone w łyżce wody lub mleka) a następnie dolewać letniej wody  około 3/4 szkl. Wyrobione ciasto pozostawiamy do wyrastania a my zabieramy się za farsz.

Wszystko co znajdziemy w lodówce kroimy drobno i dusimy z przyprawami, które nadadzą aromatu :) Kaszę jaglaną ugotowałam, a w zasadzie rozgotowałam i dodałam do miękkich warzyw.
Kiedy ciasto wyrośnie zaczynamy lepić "pierogi". Wdzięczne to zajęcie, bo niezależnie od techniki będą wyglądać pięknie i smakować znakomicie. O tym jestem przekonana!
Smacznego życzę!
Paulina




piątek, 28 czerwca 2013

Pędowe Menu

Niezmiernie miło nam zaprezentować, długo oczekiwane menu naszej restauracji "W te pędy". Dziś ujawnimy tylko część która zawiera potrawy glutenowe, a to z racji mocnej pracy nad ofertą bezglutenowych produktów, którą chcemy rozszerzyć :)
Pierogi
1. Z kaszą jaglaną i suszonymi pomidorami (W) 
2. Ze szpinakiem i tofu (W) 
3. Ruskie razowe(W)  

Makarony
1.Tagliatelle z suszonymi pomidorami i oliwkami(W)
2.Tortellini na szpinaku
3. Fusilli z pesto pietruszkowym i serem brie

Naleśniki
1.Ze szpinakiem i winnym sosem z niebieskiego sera 
2. Z warzywami w sosie pomidorowym (W) 
3. Z twarożkiem, rodzynkami i sosem cynamonowym

Sałatki
1.Mix sałat z prażonymi pestkami dyni i sosem vinegrette(W)
2.Sałatka z serem brie, orzechami i owocem sezonowym
4.Sałatka "W te pędy"(W) 

W - wegańskie

Codziennie proponujemy też dwa rodzaje zup oraz drugie danie o zmiennym składzie. Codziennie zmieniają się również słodkie smakołyki i słone przekąski. Zapraszamy!

środa, 10 kwietnia 2013

Kasza jaglana

Niewątpliwie jest numerem jeden wśród wszystkich kasz, gdyż wartościami odżywczymi przewyżasza swoje "koleżanki". Jako jedyna jest zasadotwórcza a oprócz tego bardzo lekko strawna, bezglutenowa, działa korzystnie na przemianę materii – warto więc ją wprowadzić na stałe do menu.
W naszym domu gości na stole prawie codziennie, pod różnymi postaciami. Rano jest podstawą pożywnego śniadania, zmielona pojawia się w domowym pieczywie, po południu i wieczorem wzbogaca kotlety, pulpety, pasztety, farsze; jest składnikiem zup, potrawek lub po prosu stanowi  dodatek do warzyw, kotletów, gulaszy. Często wykorzystuję ją także do przygotowywania deserów – ciastek, budyni, kremów.
            Popularna jaglanka to po prostu obłuszczone proso. Jest doskonałym żródłem krzemionki, więc wpływa korzystnie na nasze włosy, paznokcie, wygląd skóry. Krzem pełni również ważną rolę w procesie mineralizacji kości oraz zapobiega odkładaniu się złogów tłuszczowych w naczyniach krwionośnych, przez co działa prewencyjnie w chorobach układu krążenia. Oprócz krzemionki proso zawiera także mnóstwo innych związków mineralnych, m. in. żelazo, magnez, wapń, potas i fosfor, a także witaminy z grupy B, witaminę E oraz lecytynę.
 Kaszę jaglaną dobrze jeść na co dzień, ale warto ją także polecać ludziom z różnymi schorzeniami. Podczas chorób przeziębieniowych lekarze medycyny naturalnej zalecaja monodietę jaglaną, polegającą na spożywaniu przez kilka dni jedynie tej kaszy. Taka dieta wzmacnia organizm i oczyszcza go z toksyn, przez co lepiej radzi on sobie z różnymi dolegliwościami. Jako produkt zasadowy kasza jaglana pomaga przywrócić równowagę kwasowo – zasadową oraz odśluzowuje organizm.
            Jaglanka nie ma w zasadzie żadnych wad – jest lekkostrawna, zasadotwórcza, bezglutenowa, bogata w składniki odżywcze. To wszystko sprawia, że jest najlepszym pokarmem dla niemowląt i powinna być podstawą pierwszych stałych posiłków.
            No cóż, nie każdy jednak jest przekonany do jej smaku, dlatego niewielu bierze ją pod uwagę planując menu. Warto to zmienić i spróbować wprowadzać ją do jadłospisu choćby w postaci "zakamuflowanej".
Dziś polecam ją pod postacią pasztetu, w zestawieniu z dynią, słonecznikiem i rozgrzewającymi przyprawami.
            Jak ugotować jaglankę?
Przede wszystkim kaszę trzeba bardzo dokładnie wypłukać, zmieniając kilkakrotnie wodę.  Następnie należy zalać kaszę wrzątkiem w proporcji 1 część kaszy na 2 części wody, lekko osolić (do kaszy, która będzie nam służyła do dań słodkich nie dodajemy soli). Jeśli chcemy mieć kaszę "na sypko", dobrze jest gotować ją na wolnym ogniu (pod przykryciem, nie mieszając) do momentu, aż prawie cała woda zostanie wchłonięta. Następnie wyłączamy gaz i pozwalamy kaszy "dojść".


Pasztet dyniowy z kaszą jaglaną i słonecznikiem

ok. 1 kg dyni ugotowanej na parze lub upieczonej
2 szkl. ugotowanej kaszy jaglanej
1,5 szkl. zmielonego słonecznika
oliwa, sól, pieprz, tymianek, słodka papryka, kardamon, gałka, curry

Wszystko zblendować na gładka masę, piec ok. 40 min. w temp. 180 ºC, w foremce wyłożonej papierem. Wystudzić, wyjąć z formy.

niedziela, 17 marca 2013

Czy cukier krzepi?

           Cukry, czyli inaczej węglowodany to organiczne związki chemiczne, niezbędne dla naszego rozwoju. Dzielimy je na proste, czyli monosacharydy (m. in. glukoza i fruktoza) i złożone (polisacharydy), które zbudowane są z co najmniej trzech cząsteczek cukrów prostych. Związki te pełnią w organizmie człowieka bardzo ważną rolę – stanowią podstawowe źródło energii. W nadmiarze mogą prowadzić jednak do zaburzeń metabolicznych, cukrzycy i otyłości.
            Węglowodany złożone są dużo bardziej wskazane w naszej diecie. Ich trawienie i wchłanianie trwa o wiele dłużej niż prostych, w związku z tym nie powodują gwałtownych  wyrzutów insuliny. Monosacharydy w krótkim czasie powodują podwyższenie poziomu cukru we krwi, a co za tym idzie nadprodukcję insuliny, której zadaniem jest obniżenie poziomu tychże cukrów. Gwałtowne skoki węglowodanowo – insulinowe prowadzą do hipoglikemii, czyli zbytniego obniżenia poziomu glukozy we krwi, co wywołuje kolejne zapotrzebowanie na cukier, objawiające się poczuciem głodu. Powstaje błędne koło, które można zauważyć u ludzi "uzależnionych" od słodyczy – im więcej ich jedzą, tym więcej mają na nie ochotę.
            Spożycie węglowodanów złożonych nie wywołuje skoków glukozowo – insulinowych, ponieważ są one trawione znacznie wolniej i wolniej wchłaniane. Jedząc zdrowe, nieprzetworzone pożywienie nie narażamy się na na ataki wilczego głodu, mamy mniejsze ciągoty w kierunku niezdrowych, słodkich przekąsek.
            Czym jest cukier w potocznym rozumieniu przeciętnego człowieka?
Ta bezbarwna, krystaliczna substancja, która przez większość ludzi jest postrzegana jako niezbędna do życia to sacharoza, rafinowany produkt z buraków cukrowych (lub rzadziej z trzciny). Jest to produkt szkodliwy, który powinniśmy wyeliminować z naszego menu, gdyż może spowodować poważne problemy zdrowotne. Oprócz wszechobecnej próchnicy (zwłaszcza lawinowo wzrastającej u dzieci), duże spożycie sacharozy może prowadzić do zaburzeń metabolicznych, objawiających się hiperglikemią, cukrzycą, otyłością. Podnosi poziom trójglicerydów we krwi, może prowadzić do miażdżycy, chorób serca, obciąża trzustkę i wątrobę. Ponadto u dzieci wywołuje nadmierne pobudzenie ruchowe oraz zaburzenia łaknienia.
Sacharoza jest obecna w większości przetworzonych produktów żywnościowych. Dodawana jest po to, by podnieść ich walory smakowe. Niestety wiąże się to z obniżeniem jakości i wartości odżywczych tychże produktów. Badzo przykre, że koncerny produkujące żywność dla dzieci dodają do swoich produktów ogromne ilości sacharozy i, mamiąc potencjalnych klientów "zdrowym wapniem" w jogurtach czy serkach oraz "bombą witamin i minerałów" w sokach przecierowych, oferują produkty szkodliwe, uzależniające. 
            W ostatnich latach coraz bardziej popularny staje się cukier brązowy, reklamowany jako zdrowa alternatywa dla tradycyjnego. Niestety jest to złudne, bo to ta sama substancja, która zawiera bardzo niewielką ilość związków mineralnych, pozostałych z melasy. W rzeczywistości to ten sam produkt, którego powinniśmy unikać.
            Czy jesteśmy więc skazani na rezygnację z osładzania sobie życia?
Nie, nie musimy tego robić. Smak słodki jest dla nas jak najbardziej naturalny, jesteśmy z nim od piewszych chwil naszego życia – wszak mleko matki jest słodkie.
Co więc wybierać, by nie rezygnować z przyjemności? 
Wybór jest duży, trzeba tylko znaleźć coś, co będzie nam odpowiadało najbardziej.
Suszone owoce
Figi, morele, rodzynki, daktyle i wiele, wiele innych. Są bardzo słodkie, więc nie należy z nimi przesadzać. Zawierają mnóstwo związków mineralnych i witamin, ponadto zdrowe węglowodany i  trochę białka. Najlepiej wybierać takie, które były suszone naturalnie, bez użycia konserwantów. Wybierając produkt ekologiczny, certyfikowany, będziemy mieć pewność, że takie owoce są dobrej jakości. Są wysokokaloryczne, należy więc korzystać z ich dobrodziejstw z umiarem.
Moga stanowić naturalne słodziwo – dodane do kompotu czy ciasta podniosą jego wartość odżywczą i smakową. Można sięgać po nie w momencie, gdy najdzie nas ochota na słodycze.
Należy uważać na żurawinę – jest naturalnie bardzo kwaśna, więc producenci dodają do niej duże iloście cukru. To, co kupujemy jako zdrową przekąskę zawiera w sobie ok. 50% sacharozy.

Cukier brązowy muscovado
Jest znacznie bardziej wartościowy niż tradycyjny cukier brązowy. Jest ciemniejszy od tradycyjnmego, jego kryształki są drobniejsze, przez co łatwo ulega zbryleniu. Nie jest rafinowany, więc zachowuje pełen skad soli mineralnych i większość witamin. Ma specyficzny, melasowy posmak i ciemny kolor, więc nie do wszystkich potraw pasuje.

Miód, słody zbożowe
To naturalne słodziwa, które zawierają w sobie spore ilości minerałów i witamin. Można je wykorzystywać jako "dosładzacz" do napojów czy deserów. Niestety ich smak nie jest neutralny, więc nie każdemu mogą odpowiadać. Ponadto miód bywa mocno alergizujący, więc nie będzie dla każdego odpowiednim produktem.

Syrop z agawy
Wygląda jak lekko rozrzedzony miód. Jest słodszy niż tradycyjny cukier a jednocześnie posiada znacznie niższy indeks glikemiczny. Jest delikatny i raczej neutralny w smaku, więc nie zmienia smaku potraw, jak czynią to słody lub melasa.
Zawiera spore ilości inuliny (naturalny probiotyk), wpływa więc korzystnie na naszą naturalną florę jelitową, obniża poziom cholesterolu i trójglicerydów we krwi. Pobudza metabolizm – wspomaga usuwanie zbędnych produktów przemiany materii, zapobiega zaparciom, przyspiesza przemianę materii. Zawiera związki mineralne takie jak cynk, potas, wapń, żelazo, magnez.

Melasa
Gęsta, brązowa substancja będąca pozostałością po procesie produkcji cukru spożywczygo. Zawiera 50% sacharozy, lecz jest także bombą mineralną – ma sporo żelaza, wapnia, magnezu, fosforu a także witaminy z grupy B.
Melasa ma bardzo korzystne działanie na nasz organizm – poprawia trawienie, reguluje działanie układu pokarmowego, obniża poziom cholesterolu, zwalcza anemię, zapobiega ostoporozie, wspomaga leczenie astmy i alergii, poprawia odporność ogranizmu.

Ksylitol
Wygląda jak tradycyjny cukier, w smaku też go przypomina. W rzeczywistości nie jest to węglowodan a alkohol. W niewielkich ilościach wstępuje powszechnie w przyrodzie np. w owocach. Jako substancja słodząca wytwarzany jest z brzozy. Jest najzdrowszym słodziwem, bezpiecznym także dla diabetyków. Posiada bardzo niski indeks glikemiczny, tzn. że nie powoduje skoków glukozy we krwi i nadprodukcji insuliny. Ma właściwości bakteriobójcze, w związku z tym jest bezpieczny dla naszych zębów, gdyż nie tylko nie sprzyja próchnicy a wręcz ja zwalcza. Często dodawany jest do past do zębów. Ksylitol wspomaga mineralizację, jest więc bardzo wskazany przy problemach z osteoporozą. Ma odczyn zasadowy, w związku z czym wspomaga odkwaszanie organizmu. Jest niskokaloryczny – można go używać także podczas diet odchudzających.
Jego jedyną wadą jest cena. Niestety za 1kg tego dobrodziejstwa zapłacić trzeba 35 – 50zł. Mimo to warto mieć go w swojej kuchni i dodawać choćby od czasu do czasu do zdrowych łakoci.

Dziś przygotujemy zdrowe babeczki z naturalnymi słodziwami.

Orkiszowe babeczki z kremem tofu – truskawkowym

2 szkl. mąki orkiszowej
1/3 szkl. oleju
1 łyżka melasy
2 łyżki wody
szczypta soli

Ciasto zgnieść, włożyć do lodówki na ok. 1 godzinę. Wyjąć, wylepić foremki, upiec w piekarniku nagrzanym do 200°C.

W tym czasie zobić krem:
ok. 150 g tofu
ok. 200 g truskawek (mogą być mrożone)
2 – 3 czubate łyżeczki agaru
4 łyżki ksylitolu
ewentualnie odrobina naturalnego ekstraktu waniliowego.

Agar zagotować w odrobinie wody, wszystko zblendować na gładką masę. Wstawić na 1 godzinę do lodówki, żeby stężało.
Wystudzone babeczki nadziewać stężałym kremem.

środa, 20 lutego 2013

Razowe niebo

Ciasto smaczne a co najważniejsze w zasięgu ręki wszystkich, którzy odmawiają sobie mleka ssaków w każdej postaci oraz jaj :) Jest w nim wszystko czego można chcieć w chłodne zimowe popołudnie. Odrobina słodyczy, miękkie winne jabłka i cudowne niezwykle bogate w zdrowie orzechy włoskie :)
Zapraszam do nieba !


            Ciasto:
1/2 szklanki mąki pszennej razowej 
1/2 szklanki mąki pszennej białej
1/2szkl mąki kukurydzianej
1/2szkl mąki owsianej
1szkl orkiszowej
3/4 szklanki oleju
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/8 łyżeczki kurkumy (niekoniecznie)
szczypta soli
trochę zimnej wody. 

Ze wszystkich składników zagniatamy ciasto, dolewamy tyle wody aby nabrało konsystencji ciasta kruchego. Dzielimy na 2 części i pieczemy 2 placki w temp. ok. 190°C.

Masa jabłkowa:
1 1/2 - 2kg kg winnych jabłek
syrop słodowy lub miód do smaku

Jabłka obrać, pokroić na plastry. Udusić w kilku łyżkach gorącej wody, dodać syrop słodowy lub miód do smaku.  Placek smarujemy gorącą masą i przykrywamy drugim.

Masa orzechowa:
2,5  szklanki orzechów włoskich
3/4-4/5 szklanki gorącego mleka roślinnego (sojowego, z nerkowców lub innego)
1/2 szklanki syropu słodowego lub miodu

Orzechy można namoczyć dzień wcześniej bądź kilka godzin wcześniej aby straciły cierpki posmak. Zalać gorącym mlekiem, wlać syrop słodowy lub miód i zmiksować.
Wystudzoną masę rozsmarować na górnym placku.

Polewa czekoladowa:
czekolada gorzka
4 łyżeczki wody (jeśli za gęsta więcej)
Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej, dodać 3 łyżki gorącej wody . Gorącą czekoladą polać ciasto na wierzchu.

Samcznego!!!

wtorek, 12 lutego 2013

Fasolowe krążki á la "salami"

Bohaterem dzisiejszego przepisu będzie czerwona fasola.
            Czerwona fasola wywodzi się z Ameryki Południowej, gdzie stanowi podstawę codziennej diety. Dziś spożywa się ją niemalże na całym świecie, ze zwględu na jej wysokie wartości odżywcze oraz walory smakowe. Jako roślina strączkowa jest przede wszystkim źródłem wartościowego białka, a także lekkostrawnych weglowodanów. Bogata w witaminy, zwłaszcza z grupy B, oraz mikroelementy takie jakie jak żelazo, wapń, potas, fosfor, cynk.
Zawiera izoflawony, związki hamujące wzrost komórek nowotworowych oraz działające zbawiennie na układ hormonalny kobiet w okresie menopauzy. Duża zawartość błonnika działa korzystnie na układ trawienny, przeciwdziałając zaparciom oraz stabilizując poziom korzystnej mikroflory jelitowej.
            Niektórzy ludzie unikają roślin strączkowych ze zwgledu na ich wzdymające właściwości. Ale właściwie dlaczego po fasoli miewamy problemy gastryczne? Ano dlatego, że zawiera ona lektyny, związki chwilowo hamujące działanie trypsyny, jednego z enzymów trawiących białko roślinne. Gdy trypsyna nie działa, mogą się ukatywnić bakterie jelitowe, które wytwarzają kłopotliwe, wzdymające nas gazy.
Okazuje się jednak, że odpowiednio przygotowana i jedzona z umiarem fasola wcale nie musi nas wysyłać w kosmos. Aby złagodzić jej niekorzystne działanie, warto przed gotowaniem fasolę namoczyć (na ok. 12h), przed gotowaniem zmienić wodę a do gotowania dodać zioła poprawiające trawienie, takie jak majeranek, cząber, tymianek, liść laurowy, kminek czy ziele algielskie, które dodatkowo nadadzą aromatu. Ponoć gotowanie bez przykrycia eliminuje część niekorzystnych dla nas związków.
            Negatywną stroną fasoli jest czas jej gotowania. Czerwona gotuje się ok. godziny, ale czas ten można skrócić o połowę, używając szybkowaru. Warto jednak poświęcić go dla naszej fasoli zamiast używać produktów puszkowanych, które – oprócz mniejszej wartości odżywczej i jakości smakowej – zawierają dodatkowe, zbędne nam substancje, np. nadmiar soli, cukier, regulatory kwasowości czy konserwanty. Długie moczenie i odrobina cierpliwości przyniosą nam na pewno więcej korzyści niż oszczędność czasu przy produktach puszkowanych.
Fasolowe krążki
(przepis wyszperany na forum "wegedzieciak". Jest wegański, bezglutenowy, bezcukrowy)

2 szkl. ugotowanej czerwonej fasoli
1 średnia surowa cebula
1 ząbek czosnku
2 łyżki koncentratu pomidorowego lub pomidor bez skóry w sezonie
4 – 5 łyżek oliwy
sól, piprz, słodka papryka, majeranek
opcjonalnie 2 – 3 łyżku ugotowanej kaszy jęczminnej lub jaglanej
2 czubate łyżki mąki ziemniaczanej (jeśli dajemy surowego pomidora, trzeba dać 1 - 2 łyżki więcej)

Wszystkie składniki z wyjątkiem kaszy zmiksować na gładką masę po czym wymieszać z kaszą. Masę włożyć do szklanek wysmarowanych olejem (ważne, by szkalnki były proste lub rozszerzające się ku górze, inaczej będzie problem z wyjęciem) i wstawić do garnka wyłożonego szmatką. Zalać wodą maksymalnie do 3/4 wysokości szklanek. Gotować pod przykryciem na wolnym ogniu co najmniej 1/2h (długość gotowania zależy od wielkości szklanek). Szkalnki wyjąć, ostudzić, delikatnie podważyć nożykiem, wyjmując gotowy produkt.

czwartek, 24 stycznia 2013

Co jeść w styczniu ?

        Mroźno, śnieżno, do wiosny jeszcze kawał czasu, choć mieliśmy nadzieję, że w tym roku przyjdzie do nas szybciej. Mimo, że aura za oknem nie zachęca do wychodzenia z domu, warto właśnie teraz aktywnie spędzać czas na świeżym powietrzu. Kiedy temperatura spada poniżej zera, mamy mniejsze szanse na infekcję. Regularny ruch pomoże nam wzmocnić odporność, więc zamiast marnotrawić czas przed telewizorem, wyjdźmy na sanki z dzieckiem lub choćby na półgodzinny spacer. A po spacerze, wiadomo, apetyt wzrasta.
            Co jeść zimą, by nasz organizm funkcjonował bez zarzutu? Najlepiej produkty rozgrzewające, czyli przed wszystkim dania ciepłe, z dodatkiem takich przypraw jak imbir, pieprz, chili, czosnek, cynamon, goździki, kardamon. Zima to czas gęstych zup, pożywnych zapiekanek, dań strączkowo – kaszowych.
Śniadanie powinno być treściwe, energetyzujące. Warto sięgnąć po naturalne płatki lub kaszę jaglaną z suszonymi owocami i orzechami. Szczypta cynamonu czy kardamomu dodatkowo nas rozgrzeje i nada potrawie nowego wyrazu. Bazą głównych posiłków powinny być kasze i warzywa, z niewielkim dodatkiem pestek lub dobrych, zimnotłoczonych olejów.
Przygotowując potrawy warto zwrócić uwagę, jakie składniki wrzucamy do garnka. Już podczas robienia zakupów dobrze jest świadomie wybierać poszczególne produkty, skupiając się na tych sezonowych, lokalnych. Od kilku lat mamy w naszym kraju bardzo szeroki wybór różnych warzyw i owoców, zarówno egzotycznych, jak i rodzimych. Pomidory, ogórki, sałata, rzodkiewka dostępne są przez cały rok, choć sezon na nie trwa jedynie podczas kilku letnio – jesiennych miesięcy. Czy warto więc jeść je zimą? Jeśli ktoś naprawdę nie może się oprzeć, raz na jakiś czas można sobie pozwolić, ale raczej powinno się ich unikać. Pomijając cenę, która w miesiącach pozasezonowych jest kilkakrotnie wyższa, produkty te są nafaszerowane chemią w znacznie większym stopniu niż w miesiącach ich naturalnej wegetacji. Często przejechać muszą wiele kilometrów, zanim trafią na sklepowe półki, więc są traktowane mieszaniną substancji chemicznych, które mają zapewnić im szybki wzrost, powolne dojrzewanie, odporność na grzyby, szkodniki itp. Ponadto zrywane są zanim dojrzeją, ponieważ muszą przetrwać długi transport, przechowywanie, leżakowanie na półkach. Takie warzywa czy owoce zawierają wiele substancji nie wpływających korzystnie na nasze zdrowie. Jedzone regularnie, w dużych ilościach mogą być przyczyną różnych chorób czy alergii.
            Warto wybierać produkty lokalne, sezonowe, najlepiej ekologiczne. Zimą sięgajmy więc po marchewkę, buraki, pietruszkę, selery, pory, białą, włoską i czerwoną kapustę, dynię, ziemniaki, cebulę, brukselkę. Z owoców wybierajmy raczej jabłka i gruszki oraz owoce suszone,  niesiarkowane. Jeśli mamy ochotę na brokuły, szpinak, fasolkę czy truskawki, lepiej sięgnąć po produkty mrożone (sprawdzając oczywiście, gdzie zostały wyprodukowane). Zebrane w sezonie i zamrożone przyniosą nam o tej porze roku więcej korzyści niż świeże, przywożone z odległych zakątków świata. W celu urozmaicenia diety warto uprawiać własny mikro ogródek na parapecie – w skrzynce można hodować różne zioła i szczypior z cebuli, w słoiczkach kiełki, rzeżuchę. Róbmy też kiszonki – z powodzeniem możemy wciąż kisić buraki czy kapustę.

Dziś polecam gryczane naleśniki ze szpinakiem i ziemniakami. Są bezglutenowe, wegańskie, bezcukrowe. Imbir, curry, kminek, kardamon działają rozgrzewająco i dodają im orientalnego wyrazu.
2 szklanki mąki gryczanej,
3-4 szklanki zimnej wody
2-3 łyżki oliwy
łyżeczka soli
1/2 łyżeczki imbiru
1 łyżeczka curry
Składniki wymieszać, odstawić na pół godziny. Naleśniki usmażyć na suchej patelni.
Paczka mrożonego szpinaku w liściach (450g)
ok. 1kg ziemniaków
olej
1łyżeczka kminku
1łyżeczka curry
1 łyżeczka kardamonu
2 duże ząbki czosnku
sól
pieprz
gałka muszkatołowa

Szpinak rozmrozić, poddusić z solą, pieprzem, gałką i czosnkiem. Można ewentualnie zagęścić odrobiną mąki amarantusowej (zmielony w młynku amarantus).
Na dużej patelni rozgrzać olej, wrzucić kminek, po chwili curry i kardamon. Podsmażyć 1/2 minuty i dorzucić pokrojone w drobną (1cm) kostkę ziemniaki. Smażyć do miękkości, połaczyć ze szpinakiem i dusić jeszcze chwilę.
Farsz zawijać w naleśniki, ewentualnie podpiec w piekarniku lub na patelni.

wtorek, 8 stycznia 2013

Zapiekanka dyniowo-ziemniaczana

     O dyni pisałam już, więc nie będę się powtarzać. Przypominam jedynie, że jeszcze w sklepach i na bazarkach dyńki są dostępne. Warto skorzystać, bo niebawem pewnie znikną i trzeba będzie czekać co najmniej do sierpnia na nowy sezon.
            Jestem coraz większą fanką dyń i testuję nowe modele. Ostatnio kupiłam "muscadet de provence" i jestem zachwycona. Ma intensywny, pomarańczowy miąższ i pachnie melonem. Jest bardzo zwarta, choć wciąż daleko jej do hokkaido. Nadaje się do pieczenia, a serwowana z niebieskim serem i orzechami włoskimi stanowi mistrzostwo smaku. Odrobina sosu balsamico i jesteśmy w niebie...
            Mimo wszystko na pierwszym miejscu pozostaje hokkaido i to ona właśnie będzie bohaterką naszego dzisiejszego przepisu. Przepis testowany był przez wiele osób i zyskał uznanie, więc myślę, że wart polecenia.
 10 ziemniaków
 dorodna dynia hokkaido
 4 cebule
 1/2 puszki mleka kokosowego (nalezy je na noc włożyć do lodówki, żeby tłuszcz się zestalił)
 świeży imbir (wielkości kciuka)
 sól, pieprz, curry, oregano

Ziemniaki, dynię i cebulę pokroić w dość duże kawałki, wymieszać na blaszce z odrobiną oleju, solą, pieprzem i oregano. Wstawić do piekarnika nagrzanego do ok. 200º. Podpiec ok. 20 min.  W tym czasie wymieszać rózgą mleko kokosowe z curry (dałam dużo, ok. 3 łyżki) na lekką bitą śmietankę i dodać drobno starty imbir. Gdy warzywa są już lekko miękkie, wyłożyć na nie kokosową pierzynkę i zapiekać aż do całkowitaj miękkości warzyw. Mleczko powinno obkleić warzywa delikatną skorupką.

środa, 12 grudnia 2012

Kiszonki


             Nie od dziś wiadomo, że kiszonki mają prozdrowotne właściwości. Już nasze babki o tym wiedziały i sezonowo przygotowywały różne "zaprawy" na zimę. W dzisiejszych, zabieganych czasach niewiele osób to robi. Ogórki, kapusta, buraki, grzyby, barszcze – oczywiście możemy je dziś kupić w sklepie, ale nigdy nie mamy pewności, co do nich dodano. Często też ich smak pozostawia wiele do życzenia. Kapciowate ogórki, kapusta z octem lub kwaskiem cytrynowym, barszcze z glutaminianem sodu, a wszystko to zaprawione konserwantami... Nie, dziękuję. Wolę poświęcić odrobinę czasu, żeby mieć własne, wysokiej jakości produkty. Kiszenie nie musi być pracochłonne a może przynieść sporo satysfakcji i przede wszystkim korzyści zdrowotnych.
            Proces kiszenia dodaje produktom wartości odżywczych. Obniża się ich kaloryczność (rozwijające się bakterie żywią się zawartymi w nich cukrami), stają się one lżej strawne, zyskują witaminy i dobroczynne bakterie fermentacji mlekowej – sprzymierzeńcy naszej odporności  i układu pokarmowego. Należy je oczywiście spożywać na surowo, ponieważ obróbka cieplna niszczy większość drogocennych właściściwości.
Kiszonki dziają korzystnie na układ trawienny. Błonnik i bakterie kwasu mlekowego mają działanie oczyszczające i wzmacniające nasze jelita. Sam kwas mlekowy reguluje równowagę kwasowo – zasadową, która może być zaburzona w wyniku złego trybu życia oraz wysokobiałkowej, ubogiej w warzywa diety.
            Jedzmy kiszonki, zwłaszcza zimą, w okresie obniżonej odporności. Jedzmy je regularnie, nie zapominając, że wzmocnią nas po chorobie (zwłaszcza jeśli zmuszeni byliśmy przyjmować antybiotyki, które zabijają naszą naturalną florę bakteryjną), po intensywnym wysiłku fizycznym, jedzmy dla zdrowia i urody.
            Do najbardziej popularnych kiszonek należą dziś u nas ogórki i biała kapusta. Chciałabym zachęcić także do tych rzadziej spotykanych, aczkolwiek wracających obecnie do łask. Można kisić niemalże wszystkie owoce i warzywa  – jabłka, marchewki, kalafiory, grzyby itd.
            Boże Narodzenie za pasem – najwyższy czas na kiszenie buraków na barszcz wigilijny. Zakwas buraczany jest prosty do wykonania a jego właściwości smakowe i zdrowotne nie do pogardzenia! Można go używać do gotowania barszczu a także spożywać na surowo. Polecany przy anemii, nadciśnieniu, zgadze i rekonwalescencji.

Kwas buraczany

2-3 duże, wyszorowane buraki
3-4 ząbki czosnku
2-3 liście laurowe
kilka ziarenek ziela angielskiego
łyżka ziaren gorczycy
ususzone skórki razowego chleba (najlepiej żytniego, pieczonego na zakwasie)
 Buraki obrać, pokroić w cienkie plastry. Na dno dużego, wyparzonego słoja włożyć skórki od chleba, listek laurowy, trochę czosnku pokrojonego w plasterki. Buraki układać ściśle w słoiku, wkładając od czasu do czasu przyprawy. Zalać całość letnią, przegotowaną wodą tak, żeby przykryła buraki (nie powinny pływać, ponieważ mogą zapleśnieć). Wierzch słoika przykrywamy papierem i odstawiamy w ciepłe i suche miejsce na 10 – 14 dni (ja stawiam wysoko na szafce kuchennej).
  Co 2 – 3 dni zaglądamy, jak przebiega proces kiszenia i zbieramy powstającą na powierzchni pianę.
Po ok. 2 tygodniach kwas jest gotowy. Powinien mieć intensywny, głęboki kolor amarantowy i konsystencję syropu. Smak powinien być kwaskowy, mocny, przesiąknięty aromatem czosnku i przypraw. Jeśli wyszedł brunatny, śluzowaty, dziwnie pachnie, mocno bąbluje lub na powierzchni pojawiła się pleśń – niestety nie wyszło, trzeba wyrzucić. Dzieje się tak wówczas, gdy fermentację przeprowadziły nie te mikroorganizmy, których oczekiwaliśmy (jakieś grzyby lub niekorzystne bakterie).
Gotowy płyn zlewamy do czystego słoika lub butelek. Po odsączeniu zakręcamy i wkładamy do lodówki. Może tam stać do kilku miesięcy.
Pozostałe kiszone buraki możemy zalać ponownie letnią wodą i odstawić w ciepłe miejsce na kilka dni (kiśnie krócej). "Drugie zalanie" nie będzie już tak mocne i gęste, ale także smaczne, nadające się przyrządzenia dobrego barszczu.
Kiszone buraki możemy schrupać na surowo albo zrobić z nich barszcz lub jarzynkę na ciepło. Pamiętajmy, że proces fermentacji pozbawił je cukrów, więc przygotowane z nich potrawy będą miały inny smak (opcjonalnie można dosłodzić). 

poniedziałek, 19 listopada 2012

Zboża


O zbożach można opowiadać dużo i długo, postanowiłam więc jeszcze trochę na ten temat napisać. Poprzednio omówiłam w skrócie najbardziej populane, powszechnie znane i dostępne rodzaje zbóż, dziś chciałabym wspomnieć o tych bardziej "egzotycznych", które również są warte polecenia ze względu na swoje prozdrowotne  właściwości.
            Orkisz, kamut, amarantus, quinoa (zwany u nas także komosą ryżową) – dla niektórych brzmi to bardzo obco (no, może poza orkiszem, który od kilku lat zyskuje w naszym kraju coraz wiekszą popularność), dlatego chciałabym zachęcić do zapoznania się tymi zbożami, bo stanowią smaczną i zdrową alternatywę dla oklepanych ziemniaków i klusek.
 Orkisz to nic innego jak stara odmiana pszenicy. Niegdyś zapomniana, dziś wraca do łask. Uprawiany przed wiekami, niemodyfikowany, jest zbożem bardzo specyficznym, gdyż nie toleruje chemicznych nawozów, a jego grube i silne łuski skutecznie chronią przed zewnętrznymi zanieczyszczeniami. Dzięki temu jest produktem zdrowszym niż inne zboża uprawiane tradycyjnymi metodami.
Orkiszowe ziarna są lekkostrawne i zawierają łatwoprzyswajalne węglowodany, spore ilości białka oraz dużo błonnika, który poprawia motorykę przewodu pokarmowego. Ciekawostką jest to, że gluten zawarty w orkiszu jest bardzo dobrze tolerowany (także przez osoby z alergiami), więc jest  doskonałą alternatywą dla pszenicy, żyta czy owsa. Duże ilości witamin (zwłaszcza z gupy B, ale także E, A i PP) oraz soli mineralnych (żelazo, potas, wapń, cynk, miedź, selen) wpływają korzystnie na nasze zdrowie i urodę. Na szczególną uwagę zsługuje kwas krzemowy, który jest bardzo ważny dla naszego mózgu, włosów i paznokci.
Orkisz jest polecany przy różnego typu alergiach (łagodzi objawy, jest dobrze tolerowany, kąpiel w łuskach leczy zmiany skórne), cukrzycy (zmniejsza zapotrzbowanie na insulinę i podkęca przemianę materii) oraz prewencji takich schorzeń jak kamica żółciowa, miażdżyca, choroby serca.
Jest powszechnie dostępny – w postaci mąk, kasz, płatków, całego ziarna czy kawy zbożowej, warto więc wprowadzić go do swojej diety.
Trzeba wspomnieć jeszcze, że nie zaleca się tego zboża osobom cierpiącym na celiakię, co niestety  można często przeczytać w różnych, ogólnie dostępnych publikacjach.

Kamut to najstarsza odmiana pszenicy. Odnaleziono ją w Egipcie, podczas wykopalisk archeologicznych, i zaczęto uprawiać w latach pięćdziesiątych zeszłego wieku.
Zboże to posiada podobne właściwości co pszenica, jednak jest lżej strawne i lepiej przyswajalne ze względu na mniejszą zawartość substancji alergizujących. Podobnie jak orkisz, jest polecany dla alergików (oczywiście z wyjątkiem celiaktyków), gdyż gluten w nim zawarty jest lepiej tolerowany.
Ziarna kamutu są dwukrotnie większe od ziaren zwykłej pszenicy oraz znacznie bogatsze w białko  i tłuszcze nienasycone a przy tym delikatniejsze w smaku i bardziej sycące.
Podobnie jaki inne zboża, kamut ma w sobie moc witamin (z gr. B, prowitamina A, E) i minerałów (żelazo, magnez, fosfor, wapń). Dzięki swym wartościom odżywczym, łagdności dla podniebienia i żołądka oraz lepszej przyswajalności, kamut jest bardzo dobrym pokarmem dla niemowląt, już na początku rozszerzania diety.

Amarantus, zwany inaczej szarłatem, to również bardzo stara roślina uprawna. Nazywany jest zbożem XXI w, choć tak naprawdę zbożem nie jest, a uprawiano go już za czasów Inków i Majów. Dziś jednak bardzo zyskuje na popularności dzięki swoim niezwykłym właściwościom odżywczym.
Drobne ziarenka szarłatu mają w sobie niezwykłą moc. Są bardzo bogate w białko, co więcej –  mają kompletny zestaw aminokwasów egzogennych, czyli takich, których nasz organizm nie wytwarza i musi je czerpać z pożywienia. Oprócz białka, amarantus zawiera sporo nienasyconych kwasów tłuszczowych oraz błonnik regulujący procesy metaboliczne i robiący porządki w naszych jelitach.
Warto wspomnieć też o zasobności tej rośliny w minerały. To niesamowite, ile ich mieszczą te maleńkie ziarenka! W 100g suchego ziarna znajdziemy aż 250mg wapnia (to 1/4 dziennego zapotrzebowania dorosłego człowieka), oraz 15 mg żelaza (dobowe zapotrzebowanie dorosłego człowieka – 18mg). Ponadto znajdziemy tutaj magnez, potas, fosfor oraz moc witamin, zwłaszcza A, E i z grupy B, które wpływają pozytywnie m. in. na pracę mózgu, zdolności koncentracji oraz kondycję naszej skóry.
Warto tutaj wspomnieć również o tajemniczym składniku, jakim jest skwalen. Ten węglowodór, błędnie zaliczany do lipidów, odgrywa bardzo istotną rolę w naszych organizmach. Jest silnym przeciwutleniaczem, a co za tym idzie – wspomaga pracę naszego serca, wątroby i trzustki,  działa przeciwstarzeniowo i przeciwnowotworowo.
Jako produkt bardzo odżywczy i lekkostrawny jest polecany w każdej grupie wiekowej, zarówno dla osób starszych, niemowląt, kobiet w ciąży i karmiących oraz osób z rozmaitymi schorzeniami  – alergiami (także przy celiakii), chorobami nowotworowymi, serca, wątroby. Jest doskonały po prostu dla wszystkich!
Szarłat można spożywać jako dodatek do kasz, zup, gulaszy. Zmielony w młynku do kawy świetnie sprawdza się jako zagęstnik sosów, deserów. Mąkę można używać samodzielnie lub jako dodatek do innych mąk. Występuje także w postaci popingu, czyli ziarna ekspandowanego, które nadaje się jako dodatek do deserów, jogurtów etc.

Quinoa, zwana swojsko komosą ryżową, także wywodzi się z Ameryki Południowej, gdzie uprawiana jest od tysiącleci. Podobnie jak amarantus, z którym jest spokrewniona, nie jest zbożem, mimo że populanie zalicza się ją do kasz. Zwana "złotem Inków", jest – podobnie jak amarantus – bardzo odżywcza. Bogata w białko (także ma komplet aminokwasów egzogennych), minerały, witaminy, nie zawiera glutenu, więc także może być spożywana przez wszystkich, bez względu na wiek, stan zdrowia i aktywność. Polecana jest zwłaszcza ludzim cierpiącym na różne schorzenia takie jak cukrzyca (ma bardzo niski indeks glikemiczny, na poziemie 35), celiakia (nie zawiera glutenu), anemia (ma dwukrotnie więcej żelaza w 100g, niż wynosi dzienne zapotrzebowanie człowieka) a także w profilaktyce ostoporozy, chorób serca, nowotworów.
Jest równie bogata w składniki odżywcze co szarłat – zawiera więcej wapnia niż mleko (i jest to wapń lepiej przyswajalny) i najwięcej kawsów tłuszczowy spośród wszystkich zbóż. Jest doskonałym źródłem żelaza, fosforu, magnezu, potasu, cynku oraz witaminy E i z grupy B. Posiada więcej błonnika niż otręby, więc ma duże znaczenie w profilaktyce zaparć i schorzeń jelitowych.
Podczas przyrządzania potraw z komosy trzeba pamiętać o tym, że zawiera ona saponiny chroniące ziarno przed szkodnikami i zanieczyszczeniami zewnętrznymi, które mogą nadawać potrawie gorzkawy smak. Aby się ich pozbyć, ziarna należy długo płukać pod bieżącą wodą.
Komosę można używać samodzielnie, jako kaszę, można także przyrządzać z niej zapiekanki, desery, kotlety.
Ja użyłam jej ostatnio jako składnika do faszerowania buraków.
 
Buraki faszerowane quinoa

4 średnie, ugotowane buraki
1/2 kubka suchego quinoa
4 duże pieczarki
mała cebula
2 średnie marchewki
zielenina,
ząbek czosnku,
sól, pieprz, tymianek
żółty ser lub zmielone ziarna słonecznika

Komosę dobrze wypłukać i ugotować (1 część ziaren na 2 części wody). W tym czasie poddusić posiekaną cebulę, pieczarki i starkowaną marchewkę. Wymieszać z ugotowaną komosą, doprawić. Buraki obrać, wydrążyć, zostawiając ścianki grubości ok. 1 – 1,5 cm, faszerować, włożyć do nagrzanego piekarnika, wierzch posypać serem lub ziarnami, zapiec (ok 20 min.)

sobota, 3 listopada 2012

Zboża

          Wraz z warzywami powinny stanowić podstawę naszej diety. Im mniej przetworzone, tym bardziej wartościowe. Kasze, płatki, razowe mąki – wybór jest ogromny, można je wykorzystywać na wiele sposobów. Są źródłem węglowodanów, ale mają też w sobie sporo białka oraz witamin (głównie z grupy B) i mikroelementów (m.im. żelazo, magnez, cynk, krzem, fosfor, wapń, fluor, potas). Zawartość składników odżywczych jest zależna od rodzaju zboża i zmienia się wraz z obróbką – maleje przy przetwarzaniu, wzrasta przy kiełkowaniu.

            Pełnoziarniste zboża mają w sobie wielką moc. Wysoka zawartość błonnika wpływa korzystnie na stan organizmu, oczyszczając go ze zbędnych produktów przemiany materii. Węglowodany złożone trawione są wolniej, przez co uwalnianie energii odbywa się stopniowo, przez dłuższy czas niż ma to miejsce w przypadku produktów wysokoprzetworzonych. Ma to duży wpływ na nasze samopoczucie i siły witalne.
            Do podstawowych rodzajów zbóż zaliczamy pszenicę, żyto, owies, jęczmień, grykę, proso, ryż i kukurydzę. Mniej popularne, aczkolwiek zyskujące coraz większe uznanie to orkisz, amarantus, quinoa czy kamut.

Pszenica to chyba najbardziej popularne na świecie zboże. Zawiera sporo białka, ma więc właściwości stymulujące wzrost i regenerację organizmu. Oczyszcza, wpływa korzystnie na prace wątroby. Niestety ze względu na wysoką zawartość glutenu ma silne właściwości alergizujące, więc nie może być spożywana przez wszystkich, np. przez chorych na celiakię. Pszenica jest najlepiej tolerowana w postaci skiełkowanej – jest wtedy najlżej strawna i bardzo bogata w witaminę E.

Żyto jest zasobne w minerały takie jak żelazo, wapń, magnez, cynk, fosfor, potas. Ma właściwości wzmacniające, działa przeciwzakrzepowo i przeciwmiażdżycowo.

Owies jest bardzo bogaty w krzem, przez co ma silne właściwości oczyszczające organizm ze toksyn i złogów. Pomaga w regeneracji układu kostnego i tkanki łącznej, działa przeciwmiażdżycowo, przeciwzakrzepowo. Polecany jest przy schorzeniach reumatycznych, artretycznych i niedoczynności tarczycy. Reguluje poziom cholesterolu, usprawnia układ trawienny, wzmacnia odporność. Ponadto wpływa korzystnie na pracę układy moczowego a także ma działanie wykrztuśne i  łagodzące.

Proso, znane u nas pod postacią kaszy jaglanej, jest jedynym zbożem alkalizującym. Jego zasadowy charakter ma bardzo korzystne działanie – odśluzowuje organizm, działa jako antidotum przy przeziębieniach, zakażeniach, podrażnieniach. Kasza jaglana jest bardzo lekkostrawna a ponadto nie zawiera glutenu, w związku z tym zalecana jest przy wszelkiego rodzaju alergiach (mogą ją spożywać chorzy na celiakię). Zawiera wit. A i z grupy B oraz sporo żelaza, magnez, fosfor, krzem. Wpływa korzystnie na skórę, włosy i paznokcie. 

Gryka także nie zawiera glutenu, więc podobnie jak proso, może być spożywana przez celiatyków. Zawiera korzystnie zbilansowany zestaw aminokwasów, witaminy, minerały takie jak potas, magnez, żelazo, fosfor, cynk, oraz rutynę, która wzmacnia naczynia krwionośne i obniża ciśnienie krwi. Godna polecenia jest zwłaszcza pod postacią kaszy niepalonej – prażenie obniża zawartość składników odżywczych nawet do 50%.

Jęczmień – wzmacnia układ nerwowy i serce, obniża poziom cholesterolu, działa przeciwmiażdżycowo, przeciwnowotworowo i antywirusowo. Posiada także właściwości regulujące poziom wody w organizmie, pomocny jest więc przy wszelkiego rodzaju opuchliznach. Ostatnio coraz bardziej popularne stają się zielone koktajle z trawy jęczmiennej. Są one szczególnie godne polecenia, ponieważ zawierają mnóstwo składników odżywczych (witaminy z gr. B, prowitaminę A, C, E, K, kwas foliowy a także minerały – wapń, magnez, miedź, cynk). Mają działanie odtruwające, oczyszczające, wzmacniające i antyoksydacyjne.

Zachęcam do jedzenia zbóż. Naprawdę jest w czym wybierać – kasze, płatki, razowe makarony czy mąki. Dania oparte na kaszach mogą być bardzo ciekawe. Nie trzeba się ograniczać jedynie do gryczanej jako dodatek do gulaszu i kiszonego ogóra czy płatków owsianych na mleku. Kasze można podawać pod postacią kotletów, pulpetów, zapiekanek, past i pasztetów, ciast, ciasteczek, budyni i innych deserów; zagęszczać nimi zupy, sosy, robić placki.
Dziś chciałabym zaproponować kuleczki zbożowe. Jest to ciekawy wariant śniadania dla dzieci. Wartościowy, smaczny i przede wszystkim atrakcyjny dla naszych pociech.
Ja robię je przy okazji utylizowania niedojedzonych śniadań.
Kuleczki zbożowe
Gotujemy w odrobinie wody dowolne płatki (może być miks różnych) lub kaszę jaglaną tak, by wchłonęły całą wodę. Do ugotowanej kaszy dodajemy posiekane owoce suszone, kawałek świeżego owocu oraz zmielone siemię lniane + inne pestki np. słonecznik czy sezam. Wszystko dokładnie mieszamy i odstawiamy do ostygnięcia. Z zimnej masy lepimy niewielkie kuleczki, które obtaczamy w posiekanych orzechach lub wiórkach kokosowych.
Magda