Stragany na ryneczkach uginają się od skarbów lata :)
Dziś szczególnie polecamy Wam wykonanie szybkich wegańskich słodkości. Możecie dodać dowolnie wybrane owoce. A jeśli obawiacie się nadmiaru cukru trzcinowego polecamy zastąpienie jakimś słodem - może syropem z agawy ?
Muffiny pełnoziarniste orkiszowe z malinami
300 g mąki orkiszowej pełnoziarnistej
100g mąki gryczanej
100g mąki ryżowej
350 ml mleka roślinnego
0,75 szkl cukru trzcinowego
0,5 szkl oleju
3-4 garście malin
4-5 łyżek karobu lub kakao
3 łyżeczki sody lub proszku do pieczenia (uwaga cześć jest z glutenem)
kardamon, cynamon, imbir (wg uznania)
szczypta soli
Wszystkie suche składniki łączymy ze sobą, dodajemy płyny, mieszamy, wylewamy do foremek i pieczemy do suchego patyka. Życzymy smacznego!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wegetarianizm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wegetarianizm. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 8 września 2014
niedziela, 5 stycznia 2014
Amarantus - Złoto Azteków
Często słyszymy pytania dotyczące właściwości różnorodnych produktów kiedy robicie u nas zakupy. Duże zainteresowanie budzi amarantus - maleńkie niepozorne ziarenka o specyficznym intensywnym aromacie. Posługując się książką "Odżywianie dla zdrowia" przybliżymy dziś nieco szarłat wyniosły znany powszechnie jako amarantus (od nazwy łacińskiej).
Pochodzi z Ameryki Środkowej, nazywany bywa zbożem XXI wieku, ze względu na swoje właściwości. Obecnie jest hodowany również w Polsce, głównie na Lubelszczyźnie. Zdziwiłam się ogromnie kiedy odkryłam, że systematycznie marnował się w moim rodzinnym domu jako roślina hodowana wyłącznie do celów dekoracyjnych. Ma niezwykłe właściwości również jako organizm roślinny, wykazuje zdolność wzrostu na ubogiej glebie w bardzo suchych warunkach.
Amarantus zawierający wszystkie aminokwasy egzogenne, może być stosowany dla uzupełnienia białka i wapnia. Zalecany jest wobec tego dla osób o podwyższonym zapotrzebowaniu na składniki odżywcze, takich jak karmiące lub ciężarne mamy, niemowlęta, dzieci oraz osoby wykonujące ciężka pracę fizyczną.
Pitchford pisze w swojej książce, że amarantus zawiera dużo aminokwasu lizyny, spotykanej w mniejszych ilościach również w innych zbożach. W połączeniu szarłatu ze zbożem o niskiej zawartości powstaje posiłek bogatszy w aminokwasy i białka niż mięso i inne produkty pochodzenia zwierzęcego.
Amarantus bardzo pozytywnie wpływa na płuca. Zawiera więcej wapnia i czynników wspierających gospodarkę wapniową niż mleko. Dodatkowo warto wiedzieć iż wapń tego pochodzenia jest lepiej przyswajalny niż ten, którego źródłem jest mleko.
Możliwości wykorzystania w kuchni jest cała moc, można używać go do sałatek, pierogów, zapiekanek, w zastępstwie kaszy. W sałatce może zagościć w ugotowanej formie bądź wyhodowany w postaci kiełków.
Zachęcamy Was do poszukiwania własnych pomysłów na zastosowanie tego cennego surowca w kuchni.
Polecamy Wam również szczególną pozycję do inspirowania się nie tylko jeśli chodzi o przepisy zawierające szarłat.
Pani Bożena Żak - Cyran w swojej książce "Jedz i żyj zgodnie z porami roku. Kuchnia roślinna według pięciu przemian" przedstawia wiele ciekawych propozycji posiłków z amarantusem na każdy czas :)
Z jej książki pochodzi przepis na zupę porową z amarantusem:
1l wrzącej wody, szczypta kurkumy, tymianek, 3 łyżki ziarna amarantusa, rozmaryn
1 łyżeczka sklarowanego masła
1 por
4-5cm glonu wakame, sól, sos sojowy, 1 łyżka gomasio
drobno pokrojone zielone liście, sok z cytryny
Spróbujcie koniecznie, nam posmakowało :)
A oprócz tego warto zapoznać się z innymi właściwościami amarantusa, nie tylko ziarna tej rośliny posiadają bowiem niezwykłe właściwości. Kto wie, może skusicie się na hodowlę w przydomowym ogródku ;)
Pochodzi z Ameryki Środkowej, nazywany bywa zbożem XXI wieku, ze względu na swoje właściwości. Obecnie jest hodowany również w Polsce, głównie na Lubelszczyźnie. Zdziwiłam się ogromnie kiedy odkryłam, że systematycznie marnował się w moim rodzinnym domu jako roślina hodowana wyłącznie do celów dekoracyjnych. Ma niezwykłe właściwości również jako organizm roślinny, wykazuje zdolność wzrostu na ubogiej glebie w bardzo suchych warunkach.
![]() |
| Zdjęcie pochodzi za strony : http://budujesz.info/artykul/szarlat-amaranthus,325.html |
Pitchford pisze w swojej książce, że amarantus zawiera dużo aminokwasu lizyny, spotykanej w mniejszych ilościach również w innych zbożach. W połączeniu szarłatu ze zbożem o niskiej zawartości powstaje posiłek bogatszy w aminokwasy i białka niż mięso i inne produkty pochodzenia zwierzęcego.
Amarantus bardzo pozytywnie wpływa na płuca. Zawiera więcej wapnia i czynników wspierających gospodarkę wapniową niż mleko. Dodatkowo warto wiedzieć iż wapń tego pochodzenia jest lepiej przyswajalny niż ten, którego źródłem jest mleko.
Możliwości wykorzystania w kuchni jest cała moc, można używać go do sałatek, pierogów, zapiekanek, w zastępstwie kaszy. W sałatce może zagościć w ugotowanej formie bądź wyhodowany w postaci kiełków.
Zachęcamy Was do poszukiwania własnych pomysłów na zastosowanie tego cennego surowca w kuchni.
Polecamy Wam również szczególną pozycję do inspirowania się nie tylko jeśli chodzi o przepisy zawierające szarłat.
Pani Bożena Żak - Cyran w swojej książce "Jedz i żyj zgodnie z porami roku. Kuchnia roślinna według pięciu przemian" przedstawia wiele ciekawych propozycji posiłków z amarantusem na każdy czas :)
Z jej książki pochodzi przepis na zupę porową z amarantusem:
1l wrzącej wody, szczypta kurkumy, tymianek, 3 łyżki ziarna amarantusa, rozmaryn
1 łyżeczka sklarowanego masła
1 por
4-5cm glonu wakame, sól, sos sojowy, 1 łyżka gomasio
drobno pokrojone zielone liście, sok z cytryny
Spróbujcie koniecznie, nam posmakowało :)
A oprócz tego warto zapoznać się z innymi właściwościami amarantusa, nie tylko ziarna tej rośliny posiadają bowiem niezwykłe właściwości. Kto wie, może skusicie się na hodowlę w przydomowym ogródku ;)
Etykiety:
amarantus,
jedzenie,
KUCHNIA,
przepisy,
rośliny,
szarłat wyniosły,
weganizm.,
wegańskie,
wegetarianizm,
wegetariańskie,
zboża,
zdrowa żywność,
zdrowe,
zdrowe jedzenie,
zdrowie,
złoto Azteków
środa, 4 września 2013
Coś z niczego a smakuje :)
Niejedna młoda gospodyni domowa, mama, żona doświadcza na własnej skórze dnia kiedy lodówka jest pełna ale nic w niej nie ma. Zupełnie jak niektóre kobiety, które stojąc przed szafą pełną ubrań wypowiadają osławione "nie mam się w co ubrać ". Co wówczas?
Kiedy odkrywam, że dysponuję niewielkimi ilościami produktów stawiam na misz masz , wyciągam przyprawy i zagniatam ciasto drożdżowe. Zaczynam lepić pierogi :)
Oczywiście nie wrzucam wszystkiego do jednego wora, worki sa dwa ;) Jeden z wszystkimi pozostałościami mąk jakie tylko znajdę, drugi z warzywami i kaszami na farsz.
Dzisiejsze smakołyki mają w środku farsz wielowarzywny z przewagą selera i kaszy jaglanej, jako dodatek paprykę, cukinię, cebulę i duuuużo przypraw. Ciasto powstało w następujący sposób:
0,5 szkl śruty żytniej
0,5 śruty pszennej
1 szkl mąk różnego rodzaju (kukurydziana, orkiszowa, pszenna, gryczana)
15g drożdży
3 łyżki oleju 3/4 łyżeczki soli
Wszystko co znajdziemy w lodówce kroimy drobno i dusimy z przyprawami, które nadadzą aromatu :) Kaszę jaglaną ugotowałam, a w zasadzie rozgotowałam i dodałam do miękkich warzyw.
Kiedy ciasto wyrośnie zaczynamy lepić "pierogi". Wdzięczne to zajęcie, bo niezależnie od techniki będą wyglądać pięknie i smakować znakomicie. O tym jestem przekonana!
Kiedy odkrywam, że dysponuję niewielkimi ilościami produktów stawiam na misz masz , wyciągam przyprawy i zagniatam ciasto drożdżowe. Zaczynam lepić pierogi :)
Oczywiście nie wrzucam wszystkiego do jednego wora, worki sa dwa ;) Jeden z wszystkimi pozostałościami mąk jakie tylko znajdę, drugi z warzywami i kaszami na farsz.
Dzisiejsze smakołyki mają w środku farsz wielowarzywny z przewagą selera i kaszy jaglanej, jako dodatek paprykę, cukinię, cebulę i duuuużo przypraw. Ciasto powstało w następujący sposób:
0,5 szkl śruty żytniej
0,5 śruty pszennej
1 szkl mąk różnego rodzaju (kukurydziana, orkiszowa, pszenna, gryczana)
15g drożdży
3 łyżki oleju 3/4 łyżeczki soli
Mąki należy wymieszać z solą oraz olejem a następnie dodać pokruszone drożdże (ewentualnie drożdże rozpuszczone w łyżce wody lub mleka) a następnie dolewać letniej wody około 3/4 szkl. Wyrobione ciasto pozostawiamy do wyrastania a my zabieramy się za farsz.

Wszystko co znajdziemy w lodówce kroimy drobno i dusimy z przyprawami, które nadadzą aromatu :) Kaszę jaglaną ugotowałam, a w zasadzie rozgotowałam i dodałam do miękkich warzyw.
Kiedy ciasto wyrośnie zaczynamy lepić "pierogi". Wdzięczne to zajęcie, bo niezależnie od techniki będą wyglądać pięknie i smakować znakomicie. O tym jestem przekonana!
Smacznego życzę!
Paulina
Etykiety:
bez cukru,
jedzenie,
kasza jaglana,
KUCHNIA,
papryka,
przepisy,
weganizm.,
wegańskie,
wegetarianizm,
wegetariańskie,
zdrowa żywność,
zdrowe jedzenie,
zdrowie
środa, 26 czerwca 2013
Miesiąc od otwarcia minął :)
Ach! Ten czas tak szybko leci! Minął już ponad miesiąc od momentu otwarcia naszej restauracyjki dla pierwszych gości. A pracy nam nie brakowało, do tego stopnia, że nie było chwili na przygotowanie relacji z otwarcia ;) W tym momencie możemy pochwalić się pierwszymi zdjęciami z działającej już restauracji - nabieramy coraz więcej doświadczenia w prowadzeniu restauracji i prowadzeniu firmy. Powoli organizacyjnie wracamy "do życia". Lada chwila zaczniemy dzielić się nie tylko smakami kreowanymi w kuchni ale również (ponownie) przepisami na te pyszności na blogu.
Mamy nadzieję, że macie miłe wspomnienia ze spotkań z nami! Cieszymy się z każdej opinii, wierzymy, że pomagają nam usprawniać pracę. Dziękujemy wszystkim tym, którzy przekazywali nam swoje pochwały i cenne uwagi :)
Jesteście ciekawi jak wygląda "W te pędy" ?
Zerknijcie na zdjęcia i krótki filmik - a jeśli tylko zachęci Was ten widok, zapraszamy do nas !
Mamy nadzieję, że macie miłe wspomnienia ze spotkań z nami! Cieszymy się z każdej opinii, wierzymy, że pomagają nam usprawniać pracę. Dziękujemy wszystkim tym, którzy przekazywali nam swoje pochwały i cenne uwagi :)
Jesteście ciekawi jak wygląda "W te pędy" ?
Zerknijcie na zdjęcia i krótki filmik - a jeśli tylko zachęci Was ten widok, zapraszamy do nas !
![]() |
| Wegański sernik jaglano - kokosowy - Był pyszny! |
![]() |
| Warsztaty "Dzień dziecka". Zbudowaliśmy recyklingowy dom :) |
![]() |
| Roślinki wysiane przez dzieciaki wykiełkowały i rozhulały się na dobre! |
![]() |
| Ciasteczka - zdrowe, naturalne, bez polepszaczy i innych chemicznych dodatków. A przede wszystkim smaczne! |
| Codziennie proponujemy inny zestaw dnia, dwa rodzaje zupy i chleb na zakwasie :) |
| Młode damy - uczestniczki spotkania Forum Łódzkich Mam. |
| Młode pokolenie konsekwentnie zdobywa nasze serca :) Dobrej zabawie i kreatywności sprzyja wyposażenie tarasu. |
środa, 10 kwietnia 2013
Kasza jaglana
Niewątpliwie jest numerem jeden
wśród wszystkich kasz, gdyż wartościami odżywczymi przewyżasza swoje
"koleżanki". Jako jedyna jest zasadotwórcza a oprócz tego bardzo
lekko strawna, bezglutenowa, działa korzystnie na przemianę materii – warto
więc ją wprowadzić na stałe do menu.
W naszym domu gości
na stole prawie codziennie, pod różnymi postaciami. Rano jest podstawą
pożywnego śniadania, zmielona pojawia się w domowym pieczywie, po południu i
wieczorem wzbogaca kotlety, pulpety, pasztety, farsze; jest składnikiem zup,
potrawek lub po prosu stanowi dodatek do
warzyw, kotletów, gulaszy. Często wykorzystuję ją także do przygotowywania deserów
– ciastek, budyni, kremów.
Popularna jaglanka to po prostu
obłuszczone proso. Jest doskonałym żródłem krzemionki, więc wpływa korzystnie
na nasze włosy, paznokcie, wygląd skóry. Krzem pełni również ważną rolę w
procesie mineralizacji kości oraz zapobiega odkładaniu się złogów tłuszczowych
w naczyniach krwionośnych, przez co działa prewencyjnie w chorobach układu
krążenia. Oprócz krzemionki proso zawiera także mnóstwo innych związków
mineralnych, m. in. żelazo, magnez, wapń, potas i fosfor, a także witaminy z
grupy B, witaminę E oraz lecytynę.
Kaszę jaglaną dobrze
jeść na co dzień, ale warto ją także polecać ludziom z różnymi schorzeniami.
Podczas chorób przeziębieniowych lekarze medycyny naturalnej zalecaja monodietę
jaglaną, polegającą na spożywaniu przez kilka dni jedynie tej kaszy. Taka dieta
wzmacnia organizm i oczyszcza go z toksyn, przez co lepiej radzi on sobie z
różnymi dolegliwościami. Jako produkt zasadowy kasza jaglana pomaga przywrócić
równowagę kwasowo – zasadową oraz odśluzowuje organizm.
Jaglanka nie ma w zasadzie żadnych
wad – jest lekkostrawna, zasadotwórcza, bezglutenowa, bogata w składniki
odżywcze. To wszystko sprawia, że jest najlepszym pokarmem dla niemowląt i
powinna być podstawą pierwszych stałych posiłków.
No cóż, nie każdy jednak jest
przekonany do jej smaku, dlatego niewielu bierze ją pod uwagę planując menu.
Warto to zmienić i spróbować wprowadzać ją do jadłospisu choćby w postaci
"zakamuflowanej".
Dziś polecam ją pod
postacią pasztetu, w zestawieniu z dynią, słonecznikiem i rozgrzewającymi
przyprawami.
Jak ugotować jaglankę?
Przede wszystkim
kaszę trzeba bardzo dokładnie wypłukać, zmieniając kilkakrotnie wodę. Następnie należy zalać kaszę wrzątkiem w
proporcji 1 część kaszy na 2 części wody, lekko osolić (do kaszy, która będzie
nam służyła do dań słodkich nie dodajemy soli). Jeśli chcemy mieć kaszę
"na sypko", dobrze jest gotować ją na wolnym ogniu (pod przykryciem,
nie mieszając) do momentu, aż prawie cała woda zostanie wchłonięta. Następnie
wyłączamy gaz i pozwalamy kaszy "dojść".
Pasztet dyniowy z kaszą jaglaną i słonecznikiem
ok. 1 kg dyni ugotowanej na parze lub
upieczonej
2 szkl. ugotowanej kaszy jaglanej
1,5 szkl. zmielonego słonecznika
oliwa, sól, pieprz, tymianek, słodka papryka,
kardamon, gałka, curry
Wszystko zblendować na gładka masę, piec ok. 40
min. w temp. 180 ºC, w foremce wyłożonej papierem. Wystudzić, wyjąć z formy.
niedziela, 17 marca 2013
Czy cukier krzepi?
Cukry, czyli inaczej węglowodany to
organiczne związki chemiczne, niezbędne dla naszego rozwoju. Dzielimy je na
proste, czyli monosacharydy (m. in. glukoza i fruktoza) i złożone
(polisacharydy), które zbudowane są z co najmniej trzech cząsteczek cukrów
prostych. Związki te pełnią w organizmie człowieka bardzo ważną rolę – stanowią
podstawowe źródło energii. W nadmiarze mogą prowadzić jednak do zaburzeń
metabolicznych, cukrzycy i otyłości.
Węglowodany złożone są dużo bardziej
wskazane w naszej diecie. Ich trawienie i wchłanianie trwa o wiele dłużej niż
prostych, w związku z tym nie powodują gwałtownych wyrzutów insuliny. Monosacharydy w krótkim
czasie powodują podwyższenie poziomu cukru we krwi, a co za tym idzie
nadprodukcję insuliny, której zadaniem jest obniżenie poziomu tychże cukrów.
Gwałtowne skoki węglowodanowo – insulinowe prowadzą do hipoglikemii, czyli
zbytniego obniżenia poziomu glukozy we krwi, co wywołuje kolejne
zapotrzebowanie na cukier, objawiające się poczuciem głodu. Powstaje błędne
koło, które można zauważyć u ludzi "uzależnionych" od słodyczy – im
więcej ich jedzą, tym więcej mają na nie ochotę.
Spożycie węglowodanów złożonych nie
wywołuje skoków glukozowo – insulinowych, ponieważ są one trawione znacznie
wolniej i wolniej wchłaniane. Jedząc zdrowe, nieprzetworzone pożywienie nie
narażamy się na na ataki wilczego głodu, mamy mniejsze ciągoty w kierunku
niezdrowych, słodkich przekąsek.
Czym jest cukier w potocznym
rozumieniu przeciętnego człowieka?
Ta bezbarwna,
krystaliczna substancja, która przez większość ludzi jest postrzegana jako
niezbędna do życia to sacharoza, rafinowany produkt z buraków cukrowych (lub
rzadziej z trzciny). Jest to produkt szkodliwy, który powinniśmy wyeliminować z
naszego menu, gdyż może spowodować poważne problemy zdrowotne. Oprócz
wszechobecnej próchnicy (zwłaszcza lawinowo wzrastającej u dzieci), duże
spożycie sacharozy może prowadzić do zaburzeń metabolicznych, objawiających się
hiperglikemią, cukrzycą, otyłością. Podnosi poziom trójglicerydów we krwi, może
prowadzić do miażdżycy, chorób serca, obciąża trzustkę i wątrobę. Ponadto u
dzieci wywołuje nadmierne pobudzenie ruchowe oraz zaburzenia łaknienia.
Sacharoza jest
obecna w większości przetworzonych produktów żywnościowych. Dodawana jest po
to, by podnieść ich walory smakowe. Niestety wiąże się to z obniżeniem jakości
i wartości odżywczych tychże produktów. Badzo przykre, że koncerny produkujące
żywność dla dzieci dodają do swoich produktów ogromne ilości sacharozy i,
mamiąc potencjalnych klientów "zdrowym wapniem" w jogurtach czy
serkach oraz "bombą witamin i minerałów" w sokach przecierowych,
oferują produkty szkodliwe, uzależniające.
W ostatnich latach coraz bardziej popularny
staje się cukier brązowy, reklamowany jako zdrowa alternatywa dla tradycyjnego.
Niestety jest to złudne, bo to ta sama substancja, która zawiera bardzo
niewielką ilość związków mineralnych, pozostałych z melasy. W rzeczywistości to
ten sam produkt, którego powinniśmy unikać.
Czy jesteśmy więc skazani na
rezygnację z osładzania sobie życia?
Nie, nie musimy tego
robić. Smak słodki jest dla nas jak najbardziej naturalny, jesteśmy z nim od
piewszych chwil naszego życia – wszak mleko matki jest słodkie.
Co więc wybierać, by
nie rezygnować z przyjemności?
Wybór jest duży,
trzeba tylko znaleźć coś, co będzie nam odpowiadało najbardziej.
Suszone owoce
Figi, morele,
rodzynki, daktyle i wiele, wiele innych. Są bardzo słodkie, więc nie należy z
nimi przesadzać. Zawierają mnóstwo związków mineralnych i witamin, ponadto
zdrowe węglowodany i trochę białka.
Najlepiej wybierać takie, które były suszone naturalnie, bez użycia
konserwantów. Wybierając produkt ekologiczny, certyfikowany, będziemy mieć
pewność, że takie owoce są dobrej jakości. Są wysokokaloryczne, należy więc
korzystać z ich dobrodziejstw z umiarem.
Moga stanowić naturalne słodziwo – dodane do kompotu czy ciasta podniosą jego wartość odżywczą i smakową. Można sięgać po nie w momencie, gdy najdzie nas ochota na słodycze.
Moga stanowić naturalne słodziwo – dodane do kompotu czy ciasta podniosą jego wartość odżywczą i smakową. Można sięgać po nie w momencie, gdy najdzie nas ochota na słodycze.
Należy uważać na
żurawinę – jest naturalnie bardzo kwaśna, więc producenci dodają do niej duże
iloście cukru. To, co kupujemy jako zdrową przekąskę zawiera w sobie ok. 50%
sacharozy.
Cukier brązowy
muscovado
Jest znacznie
bardziej wartościowy niż tradycyjny cukier brązowy. Jest ciemniejszy od
tradycyjnmego, jego kryształki są drobniejsze, przez co łatwo ulega zbryleniu.
Nie jest rafinowany, więc zachowuje pełen skad soli mineralnych i większość
witamin. Ma specyficzny, melasowy posmak i ciemny kolor, więc nie do wszystkich
potraw pasuje.
Miód, słody zbożowe
To naturalne
słodziwa, które zawierają w sobie spore ilości minerałów i witamin. Można je
wykorzystywać jako "dosładzacz" do napojów czy deserów. Niestety ich
smak nie jest neutralny, więc nie każdemu mogą odpowiadać. Ponadto miód bywa
mocno alergizujący, więc nie będzie dla każdego odpowiednim produktem.
Syrop z agawy
Wygląda jak lekko
rozrzedzony miód. Jest słodszy niż tradycyjny cukier a jednocześnie posiada
znacznie niższy indeks glikemiczny. Jest delikatny i raczej neutralny w smaku,
więc nie zmienia smaku potraw, jak czynią to słody lub melasa.
Zawiera spore ilości
inuliny (naturalny probiotyk), wpływa więc korzystnie na naszą naturalną florę
jelitową, obniża poziom cholesterolu i trójglicerydów we krwi. Pobudza
metabolizm – wspomaga usuwanie zbędnych produktów przemiany materii, zapobiega
zaparciom, przyspiesza przemianę materii. Zawiera związki mineralne takie jak
cynk, potas, wapń, żelazo, magnez.
Melasa
Gęsta, brązowa
substancja będąca pozostałością po procesie produkcji cukru spożywczygo.
Zawiera 50% sacharozy, lecz jest także bombą mineralną – ma sporo żelaza,
wapnia, magnezu, fosforu a także witaminy z grupy B.
Melasa ma bardzo
korzystne działanie na nasz organizm – poprawia trawienie, reguluje działanie
układu pokarmowego, obniża poziom cholesterolu, zwalcza anemię, zapobiega
ostoporozie, wspomaga leczenie astmy i alergii, poprawia odporność ogranizmu.
Ksylitol
Wygląda jak
tradycyjny cukier, w smaku też go przypomina. W rzeczywistości nie jest to
węglowodan a alkohol. W niewielkich ilościach wstępuje powszechnie w przyrodzie
np. w owocach. Jako substancja słodząca wytwarzany jest z brzozy. Jest
najzdrowszym słodziwem, bezpiecznym także dla diabetyków. Posiada bardzo niski
indeks glikemiczny, tzn. że nie powoduje skoków glukozy we krwi i nadprodukcji
insuliny. Ma właściwości bakteriobójcze, w związku z tym jest bezpieczny dla
naszych zębów, gdyż nie tylko nie sprzyja próchnicy a wręcz ja zwalcza. Często
dodawany jest do past do zębów. Ksylitol wspomaga mineralizację, jest więc
bardzo wskazany przy problemach z osteoporozą. Ma odczyn zasadowy, w związku z
czym wspomaga odkwaszanie organizmu. Jest niskokaloryczny – można go używać
także podczas diet odchudzających.
Jego jedyną wadą
jest cena. Niestety za 1kg tego dobrodziejstwa zapłacić trzeba 35 – 50zł. Mimo
to warto mieć go w swojej kuchni i dodawać choćby od czasu do czasu do zdrowych
łakoci.
Dziś przygotujemy
zdrowe babeczki z naturalnymi słodziwami.
Orkiszowe babeczki z
kremem tofu – truskawkowym
2 szkl. mąki
orkiszowej
1/3 szkl. oleju
1 łyżka melasy
2 łyżki wody
szczypta soli
Ciasto zgnieść,
włożyć do lodówki na ok. 1 godzinę. Wyjąć, wylepić foremki, upiec w piekarniku
nagrzanym do 200°C.
W tym czasie zobić
krem:
ok. 150 g tofu
ok. 200 g truskawek
(mogą być mrożone)
2 – 3 czubate
łyżeczki agaru
4 łyżki ksylitolu
ewentualnie odrobina
naturalnego ekstraktu waniliowego.
Agar zagotować w
odrobinie wody, wszystko zblendować na gładką masę. Wstawić na 1 godzinę do lodówki,
żeby stężało.
Wystudzone babeczki
nadziewać stężałym kremem.
wtorek, 12 marca 2013
Tofu - czy to się da w ogóle jeść?
Da się. I warto! Jest lekkostrawne, niskokaloryczne, nie zawiera cholesterolu. Większość tluszczy, które znajdują się w tym sojowym serku, to tłuszcze nienasycone, mające korzystny wpływ na nasze zdrowie. Kwas linolowy oraz lecytyna przeciwdziałają miażdżyczycy, skutecznie wspomagając usuwanie z tętnic złogów cholesterolowych. Tofu jest bogate w pełnowartościowe białko roślinne, zawiera też sporo soli mineralnych, zwłaszcza wapnia, żelaza, fosforu, potasu; oraz witamin – z grupy B, E.
Tofu wytwarzane jest z mleka
sojowego, poprzez jego koagulację. Jest lżej strawne i lepiej przyswajalne niż
sama soja, choć podobnie jak ona może uczulać.
Historia tofu zaczęła się w Chinach
na początku naszej ery. Popularność w sąsiednich krajach azjatyckich zaczęło
zdobywać znacznie później, a jego proces wytwarzania, smak, konsystencja
znacznie różniły się od pierwowzoru. Dziś zyskuje coraz większą popularność na
całym świecie.
Znamy różne rodzaje tofu. Chińskie,
jedwabiste, tzw. "silken tofu", jest delikatne, o konsystencji nieco
galaretkowatej. Nadaje się do delikatnych potraw, deserów, jako zastępnik
śmietanki.
Najbardziej popularne jest tofu twarde, przypominające tradycyjny twaróg i może go z powodzeniem zastąpić przy diecie wykluczającej nabiał. Spotkać można to tofu także w wersji wędzonej czy marynowanej.
Najbardziej popularne jest tofu twarde, przypominające tradycyjny twaróg i może go z powodzeniem zastąpić przy diecie wykluczającej nabiał. Spotkać można to tofu także w wersji wędzonej czy marynowanej.
Jak to się je?
Tofu samo w sobie
jest bez smaku, więc potrzebuje odpowiedniego potraktowania. To, co z nim zrobimy
i jak go przyrządzimy, zależy od naszych upodobań i kulinarnej inwencji. Nie
zrażajmy się, jeśli za pierwszym razem nam nie smakowało – prawdopodobnie nie
przyprawiliśmy go odpowiednio. Jest to produkt specyficzny, który trzeba
"oswoić".
Z tofu możemy
przygotowywać najrozmaitsze rzeczy. Na zimno – twrożki, pasty, desery; na
ciepło możemy smażyć, dusić, dodawać do farszów, serników, zup, gulaszy itp.
Trzeba pamiętać, że należy je odpowiednio przyprawić, w zależności od tego, do
czego nam posłuży.
Twrożek tofu
Kostkę tofu
rozgnieść dokładnie widelcem razem z solą, sporą ilością soku z cytryny i
oliwą. Jeśli konsystencja jest zbyt zwarta, można dodać odrobinę wody. Do
takiej bazy możemy dodawać wszystko, co lubimy – posiekaną cebulkę, szczypior,
czosnek, kapary, rzodkiewkę, świeże zioła itp.
Tofurnik
W tym wypadku tofu
może posłużyć jako baza sernikowa – do ulubionego przepisu na sernik dodajemy
zmielone tofu zamiast twrogu.
Tofucznica
Czyli tofu
przygotowane à la jajecznica. Podsmażyć cebulkę, dorzucić tofu uprzednio
rozgniecione widelcem z solą, cytryną i dużą ilością curry. Smażyć jeszcze
chwilę z dodatkiem ulubionych przypraw.
Tofu-ruskie pierogi
Tutaj tofu zastępuje
twaróg w nadzieniu do pirogów ruskich.
Tofu-pasta do
pieczywa
Tofu zblendować z cytryną,
solą, pieprzem, dodać ulubione składniki, np. suszone pomidory, oliwki,
marynowane grzybki (w tym przypadku nie dodawać wcześniej cytryny), gotowany
szpinak itp. Wszystko zblendować na gładką masę.
Tofu smażone
Plastry tofu
zamarynować wcześniej w ulubionej marynacie, np. oliwa, czosnek, ocet
balsamiczny, sól. Obtaczać w mące lub bułce tartej, smażyć na złoty kolor.
Tofu-mus
kostkę tofu
zmiksować z miodem i ulubionymi owocami na gładką masę.
środa, 20 lutego 2013
Razowe niebo
Ciasto smaczne a co najważniejsze w zasięgu ręki wszystkich, którzy odmawiają sobie mleka ssaków w każdej postaci oraz jaj :) Jest w nim wszystko czego można chcieć w chłodne zimowe popołudnie. Odrobina słodyczy, miękkie winne jabłka i cudowne niezwykle bogate w zdrowie orzechy włoskie :)
Zapraszam do nieba !
Ciasto:
Ze wszystkich składników zagniatamy ciasto, dolewamy tyle wody aby nabrało konsystencji ciasta kruchego. Dzielimy na 2 części i pieczemy 2 placki w temp. ok. 190°C.
Masa jabłkowa:
1 1/2 - 2kg kg winnych jabłek
syrop słodowy lub miód do smaku
Jabłka obrać, pokroić na plastry. Udusić w kilku łyżkach gorącej wody, dodać syrop słodowy lub miód do smaku. Placek smarujemy gorącą masą i przykrywamy drugim.
Masa orzechowa:
2,5 szklanki orzechów włoskich
3/4-4/5 szklanki gorącego mleka roślinnego (sojowego, z nerkowców lub innego)
1/2 szklanki syropu słodowego lub miodu
Orzechy można namoczyć dzień wcześniej bądź kilka godzin wcześniej aby straciły cierpki posmak. Zalać gorącym mlekiem, wlać syrop słodowy lub miód i zmiksować.
Wystudzoną masę rozsmarować na górnym placku.
Polewa czekoladowa:
czekolada gorzka
4 łyżeczki wody (jeśli za gęsta więcej)
Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej, dodać 3 łyżki gorącej wody . Gorącą czekoladą polać ciasto na wierzchu.
Zapraszam do nieba !
Ciasto:
1/2 szklanki mąki pszennej razowej
1/2 szklanki mąki pszennej białej
1/2szkl mąki kukurydzianej
1/2szkl mąki owsianej
1szkl orkiszowej
3/4 szklanki oleju
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/8 łyżeczki kurkumy (niekoniecznie)
szczypta soli
trochę zimnej wody.
3/4 szklanki oleju
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/8 łyżeczki kurkumy (niekoniecznie)
szczypta soli
trochę zimnej wody.
Ze wszystkich składników zagniatamy ciasto, dolewamy tyle wody aby nabrało konsystencji ciasta kruchego. Dzielimy na 2 części i pieczemy 2 placki w temp. ok. 190°C.
Masa jabłkowa:
1 1/2 - 2kg kg winnych jabłek
syrop słodowy lub miód do smaku
Jabłka obrać, pokroić na plastry. Udusić w kilku łyżkach gorącej wody, dodać syrop słodowy lub miód do smaku. Placek smarujemy gorącą masą i przykrywamy drugim.
Masa orzechowa:
2,5 szklanki orzechów włoskich
3/4-4/5 szklanki gorącego mleka roślinnego (sojowego, z nerkowców lub innego)
1/2 szklanki syropu słodowego lub miodu
Orzechy można namoczyć dzień wcześniej bądź kilka godzin wcześniej aby straciły cierpki posmak. Zalać gorącym mlekiem, wlać syrop słodowy lub miód i zmiksować.
Wystudzoną masę rozsmarować na górnym placku.
Polewa czekoladowa:
czekolada gorzka
4 łyżeczki wody (jeśli za gęsta więcej)
Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej, dodać 3 łyżki gorącej wody . Gorącą czekoladą polać ciasto na wierzchu.
Samcznego!!!
wtorek, 12 lutego 2013
Fasolowe krążki á la "salami"
Bohaterem
dzisiejszego przepisu będzie czerwona fasola.
Czerwona fasola wywodzi się z
Ameryki Południowej, gdzie stanowi podstawę codziennej diety. Dziś spożywa się
ją niemalże na całym świecie, ze zwględu na jej wysokie wartości odżywcze oraz
walory smakowe. Jako roślina strączkowa jest przede wszystkim źródłem
wartościowego białka, a także lekkostrawnych weglowodanów. Bogata w witaminy,
zwłaszcza z grupy B, oraz mikroelementy takie jakie jak żelazo, wapń, potas,
fosfor, cynk.
Zawiera izoflawony,
związki hamujące wzrost komórek nowotworowych oraz działające zbawiennie na
układ hormonalny kobiet w okresie menopauzy. Duża zawartość błonnika działa
korzystnie na układ trawienny, przeciwdziałając zaparciom oraz stabilizując
poziom korzystnej mikroflory jelitowej.
Niektórzy ludzie unikają roślin
strączkowych ze zwgledu na ich wzdymające właściwości. Ale właściwie dlaczego
po fasoli miewamy problemy gastryczne? Ano dlatego, że zawiera ona lektyny,
związki chwilowo hamujące działanie trypsyny, jednego z enzymów trawiących
białko roślinne. Gdy trypsyna nie działa, mogą się ukatywnić bakterie jelitowe,
które wytwarzają kłopotliwe, wzdymające nas gazy.
Okazuje się jednak,
że odpowiednio przygotowana i jedzona z umiarem fasola wcale nie musi nas
wysyłać w kosmos. Aby złagodzić jej niekorzystne działanie, warto przed
gotowaniem fasolę namoczyć (na ok. 12h), przed gotowaniem zmienić wodę a do
gotowania dodać zioła poprawiające trawienie, takie jak majeranek, cząber,
tymianek, liść laurowy, kminek czy ziele algielskie, które dodatkowo nadadzą
aromatu. Ponoć gotowanie bez przykrycia eliminuje część niekorzystnych dla nas
związków.
Negatywną stroną fasoli jest czas
jej gotowania. Czerwona gotuje się ok. godziny, ale czas ten można skrócić o
połowę, używając szybkowaru. Warto jednak poświęcić go dla naszej fasoli
zamiast używać produktów puszkowanych, które – oprócz mniejszej wartości
odżywczej i jakości smakowej – zawierają dodatkowe, zbędne nam substancje, np.
nadmiar soli, cukier, regulatory kwasowości czy konserwanty. Długie moczenie i
odrobina cierpliwości przyniosą nam na pewno więcej korzyści niż oszczędność
czasu przy produktach puszkowanych.
Fasolowe krążki
(przepis wyszperany
na forum "wegedzieciak". Jest wegański, bezglutenowy, bezcukrowy)
2 szkl.
ugotowanej czerwonej fasoli
1 średnia surowa
cebula
1 ząbek czosnku
2 łyżki
koncentratu pomidorowego lub pomidor bez skóry w sezonie
4 – 5 łyżek oliwy
sól, piprz,
słodka papryka, majeranek
opcjonalnie 2 – 3
łyżku ugotowanej kaszy jęczminnej lub jaglanej
2 czubate łyżki
mąki ziemniaczanej (jeśli dajemy surowego pomidora, trzeba dać 1 - 2 łyżki
więcej)
Wszystkie składniki z wyjątkiem kaszy zmiksować na gładką masę
po czym wymieszać z kaszą. Masę włożyć do szklanek wysmarowanych olejem (ważne,
by szkalnki były proste lub rozszerzające się ku górze, inaczej będzie problem
z wyjęciem) i wstawić do garnka wyłożonego szmatką. Zalać wodą maksymalnie do
3/4 wysokości szklanek. Gotować pod przykryciem na wolnym ogniu co najmniej
1/2h (długość gotowania zależy od wielkości szklanek). Szkalnki wyjąć,
ostudzić, delikatnie podważyć nożykiem, wyjmując gotowy produkt.
czwartek, 24 stycznia 2013
Co jeść w styczniu ?
Mroźno, śnieżno, do wiosny jeszcze
kawał czasu, choć mieliśmy nadzieję, że w tym roku przyjdzie do nas szybciej.
Mimo, że aura za oknem nie zachęca do wychodzenia z domu, warto właśnie teraz
aktywnie spędzać czas na świeżym powietrzu. Kiedy temperatura spada poniżej
zera, mamy mniejsze szanse na infekcję. Regularny ruch pomoże nam wzmocnić
odporność, więc zamiast marnotrawić czas przed telewizorem, wyjdźmy na sanki z dzieckiem
lub choćby na półgodzinny spacer. A po spacerze, wiadomo, apetyt wzrasta.
Co jeść zimą, by nasz organizm
funkcjonował bez zarzutu? Najlepiej produkty rozgrzewające, czyli przed
wszystkim dania ciepłe, z dodatkiem takich przypraw jak imbir, pieprz, chili,
czosnek, cynamon, goździki, kardamon. Zima to czas gęstych zup, pożywnych
zapiekanek, dań strączkowo – kaszowych.
Śniadanie powinno
być treściwe, energetyzujące. Warto sięgnąć po naturalne płatki lub kaszę
jaglaną z suszonymi owocami i orzechami. Szczypta cynamonu czy kardamomu
dodatkowo nas rozgrzeje i nada potrawie nowego wyrazu. Bazą głównych posiłków
powinny być kasze i warzywa, z niewielkim dodatkiem pestek lub dobrych,
zimnotłoczonych olejów.
Przygotowując
potrawy warto zwrócić uwagę, jakie składniki wrzucamy do garnka. Już podczas
robienia zakupów dobrze jest świadomie wybierać poszczególne produkty,
skupiając się na tych sezonowych, lokalnych. Od kilku lat mamy w naszym kraju
bardzo szeroki wybór różnych warzyw i owoców, zarówno egzotycznych, jak i
rodzimych. Pomidory, ogórki, sałata, rzodkiewka dostępne są przez cały rok,
choć sezon na nie trwa jedynie podczas kilku letnio – jesiennych miesięcy. Czy
warto więc jeść je zimą? Jeśli ktoś naprawdę nie może się oprzeć, raz na jakiś
czas można sobie pozwolić, ale raczej powinno się ich unikać. Pomijając cenę,
która w miesiącach pozasezonowych jest kilkakrotnie wyższa, produkty te są
nafaszerowane chemią w znacznie większym stopniu niż w miesiącach ich
naturalnej wegetacji. Często przejechać muszą wiele kilometrów, zanim trafią na
sklepowe półki, więc są traktowane mieszaniną substancji chemicznych, które mają
zapewnić im szybki wzrost, powolne dojrzewanie, odporność na grzyby, szkodniki
itp. Ponadto zrywane są zanim dojrzeją, ponieważ muszą przetrwać długi
transport, przechowywanie, leżakowanie na półkach. Takie warzywa czy owoce
zawierają wiele substancji nie wpływających korzystnie na nasze zdrowie.
Jedzone regularnie, w dużych ilościach mogą być przyczyną różnych chorób czy
alergii.
Warto wybierać produkty lokalne,
sezonowe, najlepiej ekologiczne. Zimą sięgajmy więc po marchewkę, buraki,
pietruszkę, selery, pory, białą, włoską i czerwoną kapustę, dynię, ziemniaki,
cebulę, brukselkę. Z owoców wybierajmy raczej jabłka i gruszki oraz owoce suszone, niesiarkowane. Jeśli mamy ochotę na brokuły,
szpinak, fasolkę czy truskawki, lepiej sięgnąć po produkty mrożone (sprawdzając
oczywiście, gdzie zostały wyprodukowane). Zebrane w sezonie i zamrożone
przyniosą nam o tej porze roku więcej korzyści niż świeże, przywożone z
odległych zakątków świata. W celu urozmaicenia diety warto uprawiać własny
mikro ogródek na parapecie – w skrzynce można hodować różne zioła i szczypior z
cebuli, w słoiczkach kiełki, rzeżuchę. Róbmy też kiszonki – z powodzeniem
możemy wciąż kisić buraki czy kapustę.
Dziś polecam
gryczane naleśniki ze szpinakiem i ziemniakami. Są bezglutenowe, wegańskie,
bezcukrowe. Imbir, curry, kminek, kardamon działają rozgrzewająco i dodają im
orientalnego wyrazu.
2 szklanki mąki
gryczanej,
3-4 szklanki zimnej
wody
2-3 łyżki oliwy
łyżeczka soli
1/2 łyżeczki imbiru
1 łyżeczka curry
Składniki wymieszać,
odstawić na pół godziny. Naleśniki usmażyć na suchej patelni.
Paczka mrożonego
szpinaku w liściach (450g)
ok. 1kg ziemniaków
olej
1łyżeczka kminku
1łyżeczka curry
1 łyżeczka kardamonu
2 duże ząbki czosnku
sól
pieprz
gałka muszkatołowa
Szpinak rozmrozić,
poddusić z solą, pieprzem, gałką i czosnkiem. Można ewentualnie zagęścić
odrobiną mąki amarantusowej (zmielony w młynku amarantus).
Na dużej patelni rozgrzać
olej, wrzucić kminek, po chwili curry i kardamon. Podsmażyć 1/2 minuty i
dorzucić pokrojone w drobną (1cm) kostkę ziemniaki. Smażyć do miękkości,
połaczyć ze szpinakiem i dusić jeszcze chwilę.
Farsz zawijać w
naleśniki, ewentualnie podpiec w piekarniku lub na patelni.
wtorek, 8 stycznia 2013
Zapiekanka dyniowo-ziemniaczana
O dyni pisałam już, więc nie będę
się powtarzać. Przypominam jedynie, że jeszcze w sklepach i na bazarkach dyńki
są dostępne. Warto skorzystać, bo niebawem pewnie znikną i trzeba będzie czekać
co najmniej do sierpnia na nowy sezon.
Jestem coraz większą fanką dyń i
testuję nowe modele. Ostatnio kupiłam "muscadet de provence" i jestem
zachwycona. Ma intensywny, pomarańczowy miąższ i pachnie melonem. Jest bardzo
zwarta, choć wciąż daleko jej do hokkaido. Nadaje się do pieczenia, a serwowana
z niebieskim serem i orzechami włoskimi stanowi mistrzostwo smaku. Odrobina
sosu balsamico i jesteśmy w niebie...
Mimo wszystko na pierwszym miejscu
pozostaje hokkaido i to ona właśnie będzie bohaterką naszego dzisiejszego
przepisu. Przepis testowany był przez wiele osób i zyskał uznanie, więc myślę,
że wart polecenia.
10 ziemniaków
dorodna dynia hokkaido
4 cebule
1/2 puszki mleka kokosowego (nalezy je na noc włożyć
do lodówki, żeby tłuszcz się zestalił)
świeży imbir (wielkości kciuka)
sól, pieprz, curry, oregano
Ziemniaki, dynię i
cebulę pokroić w dość duże kawałki, wymieszać na blaszce z odrobiną oleju,
solą, pieprzem i oregano. Wstawić do piekarnika nagrzanego do ok. 200º. Podpiec
ok. 20 min. W tym czasie wymieszać rózgą
mleko kokosowe z curry (dałam dużo, ok. 3 łyżki) na lekką bitą śmietankę i
dodać drobno starty imbir. Gdy warzywa są już lekko miękkie, wyłożyć na nie
kokosową pierzynkę i zapiekać aż do całkowitaj miękkości warzyw. Mleczko
powinno obkleić warzywa delikatną skorupką.
czwartek, 20 grudnia 2012
Czy da się spędzić święta ekologicznie?
Święta kojarzą się nam z choinką, prezentami, górą pysznego jedzenia przygotowywanego specjalnie na ten szczególny czas. W tym okresie nie zastanawiamy się nad tym, czy aby nie wydajemy za dużo i czy aby nie przesadzamy z nadmiarem jedzenia; a już na pewno nie myślimy o tym, czy ktoś nie cierpi w imię naszej tradycji, wygody, dla naszej przyjemności. Czy da się spędzić święta tradycyjnie, nie krzywdząc przy okazji innych ludzi i zwierząt i jak najmniej ingerując w zdrową kondycję naszej planety
Karpie, świnie, indyki – one na pewno nie cieszą się ze świąt. Na pewno nie cieszą się też azjaci (a wśród nich cała rzesza małych dzieci), którzy w pocie czoła, pracując ponad swoje siły i za uwłaczającą ludzkiej godności pensję, produkują zabawki i inne przedmioty codziennego użytku, które my kupujemy, by z radością obdarować swoich bliskich.Cieszymy się, mogąc pozwolić sobie na dobra, które większości ludzi na świecie nie są i nigdy nie będą dostępne. Można się zasłaniać teoriami, że przecież ci ludzie, którzy tyrają jak roboty u kresu sił, nie mają innego wyjścia, że przecież gdyby nie taka niewolnicza praca, nie mieliby w ogóle źródła utrzymania. Można i tak myśleć, ale można też zastanowić się, czy to aby na pewno tak działa? Czy aby na pewno ludzie ci nie są maszynami sterowanymi przez wyzyskiwaczy, którzy ich kosztem dorabiają się fortun?
Wybierając produkty
polskie (a zwłaszcza lokalne) przyczyniamy się do ożywienia naszej rodzimej
gospodarki, wspieramy lokalnych producentów, otrzymując przy tym produkt
znacznie wyższej jakości i przyczyniając się do zmiejszenia zanieczyszczenia
środowiska (długotrwały transport jest bardzo nieekologiczny). Starajmy się
wybierać produkty z materiałów naturalnych, takich jak drewno, papier,
natruralne tkaniny. Zwróćmy uwagę czy przy produkcji nie zostały użyte
substancje nieobojętne dla naszego zdrowia i środowiska, np.ftalany. Owszem,
takie produkty są droższe, ale warto się zastanowić nad tym, czy nie lepiej
kupić mniej ale lepszej jakości. Nie mamy pieniędzy? Przygotujmy więc prezenty
sami! Nie trzeba wiele, żeby sprawić radość innym – własnoręcznie wykonana
zabawka, zdjęcie, ciasteczka. Zastanówmy się, co potrafimy, w czym jesteśmy
dobrzy, a pomysły same przyjdą do głowy. A ile satysfakcji i radości z obu
stron!
Każdy powinien sam sobie
odpowiedzieć na pytanie, na ile jest w stanie coś zmienić, z czego mógłby
zrezygnować, co zastąpić. Starajmy się dokonywać świadomych wyborów, nie
kupujmy "na zapas", ograniczajmy ilość przedmiotów wokół siebie.
Pierwsza zasada – skupmy się na jakości, nie na ilości. Wybierając produkty
ekologiczne kupujemy mniej, zyskując jakość.
Ważne pytanie – czy choinka sztuczna
jest bardziej ekologiczna od żywej? Na pierwszy rzut oka wydaje się, że tak,
jednak po zgłębieniu tematu okazuje się, że jest odwrotnie. Jak to możliwe,
skoro sztuczną choinkę kupuje się raz na wiele lat, a żywą wyrzuca co roku? A
no możliwe, ponieważ te choinki, które są sprzedawane na święta, pochodzą w
dużej mierze z wycinek "kosmetycznych" (oczywiście jeśli są
sprzedawane legalnie). Po świętach można je kompostować lub użyć jako opału.
Jeszcze lepiej kupić choinkę w doniczce i na wiosnę zasadzić w ogrodzie lub przed
blokiem. Ileż to radości, obserwować, jak rośnie! Choinki sztuczne zrobione są
– jak sama nazwa wskazuje – z tworzyw sztucznych, które nie ulegają
biodegradacji. Nie ma więc znaczenia, że używamy jej przez kilka lat, skoro i
tak kiedyś zostanie wyrzucona i będzie zaśmiecała naszą planetę przez wieki.
A co z jedzeniem? Przygotowanie
ekologicznych, wegetariańskiech lub wegańskich świąt z zachowaniem tradycji
jest jak najbardziej możliwe. Jeśli jesteśmy przyzwyczajeni do tradycyjnych
dań, możemy spróbować zastąpić je podobnymi, przyrządzonymi na sposób
tradycyjny. Oto kilka prostych trików:
Bigos – jeśli nie wystarcza nam kapusta z grzybami, możemy dorzucić do niego
wędzone tofu, pokrojone w drobną kostkę. Dodatkowo można dodać kostkę sojową
ugotowaną w bulionie i przesmażoną z ulubionymi przyprawami (np. gorczycą,
estragonem, cząbrem, majerankiem itp).
Ryba "po
grecku" – możemy przyrządzić polentę z kaszy
kukurydzianej w warzywno-pomidorowym sosie. W tym celu trzeba ugotować kaszę
kukurydzianą w wywarze warzywnym (proporcje 3:1) i jeszcze gorącą rozprowadzić
na płaskiej tacy na grubość ok 2 – 3cm. Pozostawić do całkowitego ostygnięcia.
Pokroić w kwadraty, opanierować, usmażyć serwować z warzywami. Jeśli komuś
brakuje rybnego smaku, może do gotującej się kaszy dodać 1/2 – 1 płat
wodorostów nori (do produkcji sushi, do nabycia w marketach).
Pasztet – polecam wypróbować warzywne pasztety. Są bardzo smaczne, proste w
przygotowaniu a zarazem zdrowsze od mięsnych.
Np. pasztet selerowy
– 1 seler, 2 duże cebule, 1 szklanka ziaren słonecznika, 1 szkl kaszy jaglanej,
przyprawy (1 cała gałka, 1/2 łyżeczki kuminu, papryka słodka, papryka ostra,
sól, pieprz). Warzywa ugotować do miękkości. Kaszę dokładnie wypłukać i
ugotować w wywarze (proporcje 1:2). słonecznik zmielić w młynku do kawy. Gdy
warzywa i kasza wystygną, zblendować wszystko razem na gładką masę, dodać 3 – 4
łyżki oliwy, upiec w keksówce wyłożonej papierem. Wyjąć po wystudzeniu.
Smażony karp – można go zastąpić boczniakami z patelni.
Śledzie
marynowane – podobnie jak marynujemy śledzie możemy
zamarynować ugotowane w wywarze warzywno – ziołowym kotlety sojowe.
Jest to tylko kilka
propozycji, ale w zasadzie wszystkie dania możnaby tak zmodyfikować, by były
bezmięsne. Wystarczy tylko odrobina chęci i wyobraźni.
Subskrybuj:
Posty (Atom)














