Szybki obiad dobra rzecz :) Szybki w przygotowaniu oczywiście bo cieszyć się ze wspólnego rodzinnego posiłku można długo ;)
Dziś proponujemy Wam bardzo smaczną wersję makaronu ryżowego. Na naszym zdjęciu nieco stracił blask a wszystko dlatego, że to odgrzewana porcja. Podczas pierwszej konsumpcji zabrakło czasu na zdjęcia.
Zatem do dzieła!
Potrzebne składniki:
seler naciowy 1szt.
marchewka 2-3szt.
cebula 3-4szt.
pieczarki 8 - 9szt.
papryka biała 1 szt.
Wszystkie warzywa kroimy seler w plasterki, marchewkę w słupki, cebulę w piórka, pieczarki w plasterki, papryka biała w paski - wrzucamy an rozgrzany olej i podsmażamy z przyprawami. My postawiliśmy na lubczyk, sól i pieprz :) Podlewamy odrobinę wody i dusimy, ale niezbyt długo, najsmaczniejsze są jeszcze sprężyste. Chociaż na drugi dzień , jak te ze zdjęcia, smakowały również wybornie.
Makaron ryżowy przygotowujemy zgodnie z przepisem na opakowaniu, mieszamy z warzywami i wykładamy na talerze. Smacznego!
niedziela, 14 września 2014
poniedziałek, 8 września 2014
Muffiny z malinami
Stragany na ryneczkach uginają się od skarbów lata :)
Dziś szczególnie polecamy Wam wykonanie szybkich wegańskich słodkości. Możecie dodać dowolnie wybrane owoce. A jeśli obawiacie się nadmiaru cukru trzcinowego polecamy zastąpienie jakimś słodem - może syropem z agawy ?
Muffiny pełnoziarniste orkiszowe z malinami
300 g mąki orkiszowej pełnoziarnistej
100g mąki gryczanej
100g mąki ryżowej
350 ml mleka roślinnego
0,75 szkl cukru trzcinowego
0,5 szkl oleju
3-4 garście malin
4-5 łyżek karobu lub kakao
3 łyżeczki sody lub proszku do pieczenia (uwaga cześć jest z glutenem)
kardamon, cynamon, imbir (wg uznania)
szczypta soli
Wszystkie suche składniki łączymy ze sobą, dodajemy płyny, mieszamy, wylewamy do foremek i pieczemy do suchego patyka. Życzymy smacznego!
Dziś szczególnie polecamy Wam wykonanie szybkich wegańskich słodkości. Możecie dodać dowolnie wybrane owoce. A jeśli obawiacie się nadmiaru cukru trzcinowego polecamy zastąpienie jakimś słodem - może syropem z agawy ?
Muffiny pełnoziarniste orkiszowe z malinami
300 g mąki orkiszowej pełnoziarnistej
100g mąki gryczanej
100g mąki ryżowej
350 ml mleka roślinnego
0,75 szkl cukru trzcinowego
0,5 szkl oleju
3-4 garście malin
4-5 łyżek karobu lub kakao
3 łyżeczki sody lub proszku do pieczenia (uwaga cześć jest z glutenem)
kardamon, cynamon, imbir (wg uznania)
szczypta soli
Wszystkie suche składniki łączymy ze sobą, dodajemy płyny, mieszamy, wylewamy do foremek i pieczemy do suchego patyka. Życzymy smacznego!
sobota, 6 września 2014
W te pędy jak nowe :)
Wracamy po dłuższej przerwie, zupełnie odmienieni :) Koleje losu prowadziły nas na zupełnie nowe niezbadane morza i lądy.
Możecie wierzyć lub nie, ale sądziliśmy, że trudno nam będzie przejść wszystkie trudności jakie spotkały naszą firmę. Prowadzenie spółdzielni i restauracji nie sprawdziło się w naszej ekipie, konieczne były zmiany. Zamiłowanie do zdrowego jedzenia, aktywnego życia i współdziałania z ludźmi sprawdza się nadal i jest motorem dalszej działalności.
Bistro "W te pędy" było dla nas wyjątkowym miejscem spotkań, pracy i rozwoju. Nie zaistniałoby gdyby nie nasi wspaniali klienci, którzy dobrym słowem ale i swoimi uwagami wspierali nas na drodze rozwoju.
Z całego serca chcemy wam podziękować, mamy nadzieję, że jeszcze nie raz spotkamy się przy stole :) Wszak nie przestajemy gotować, spółdzielnia zmienia kuchnię stacjonarną na dynamiczny wehikuł.
Dzięki temu zagościmy w najbliższym czasie nie tylko w różnych miejscach na terenie Łodzi. Wyruszymy również na warsztaty na terenie Polski.
Mamy nadzieję, że będzie okazja do podzielenia się doświadczeniami kulinarnymi i spółdzielczymi tutaj w przestrzeni wirtualnej. Do usłyszenia, zobaczenia i zjedzenia :)
Niechaj moc i zdrowe warzywa będą z Wami!
Możecie wierzyć lub nie, ale sądziliśmy, że trudno nam będzie przejść wszystkie trudności jakie spotkały naszą firmę. Prowadzenie spółdzielni i restauracji nie sprawdziło się w naszej ekipie, konieczne były zmiany. Zamiłowanie do zdrowego jedzenia, aktywnego życia i współdziałania z ludźmi sprawdza się nadal i jest motorem dalszej działalności.
Bistro "W te pędy" było dla nas wyjątkowym miejscem spotkań, pracy i rozwoju. Nie zaistniałoby gdyby nie nasi wspaniali klienci, którzy dobrym słowem ale i swoimi uwagami wspierali nas na drodze rozwoju.
Z całego serca chcemy wam podziękować, mamy nadzieję, że jeszcze nie raz spotkamy się przy stole :) Wszak nie przestajemy gotować, spółdzielnia zmienia kuchnię stacjonarną na dynamiczny wehikuł.
Dzięki temu zagościmy w najbliższym czasie nie tylko w różnych miejscach na terenie Łodzi. Wyruszymy również na warsztaty na terenie Polski.
Mamy nadzieję, że będzie okazja do podzielenia się doświadczeniami kulinarnymi i spółdzielczymi tutaj w przestrzeni wirtualnej. Do usłyszenia, zobaczenia i zjedzenia :)
Niechaj moc i zdrowe warzywa będą z Wami!
piątek, 9 maja 2014
Piękne kwiaty na wzmocnienie - bluszczyk kurdybanek
Nieodzywałyśmy się długo ale uwierzcie nie było to spowodowane lenistwem :) Wprost przeciwnie, dzieje się u nas badzo dużo. Oj, bardzo! :)
Wiosna bardzo często jest okresem wzmożonej aktywności, tak już chyba jesteśmy skonstruowani jako część przyrody. Synchronizacja człowieka z naturalnymi procesami wzrostu jest naprawdę duża.
Też obserwujecie w różnych dziedzinach życia wzmożoną aktywność w okresie wiosennym ?
Rośliny budzą się do życia i pędzą w swoim wzroście do czasu wydania owoców i nasion. A my połączeni z przyrodą niewidoczną nicią nawet jeśli mieszkamy w mieście również jakoś intensywniej żyjemy :)
Należy pamiętać żeby w tym szczególnym czasie zapewnić sobie przestrzeń na odpoczynek, relaks i troskę o organizm. Podczas jednego ze spacerów, będących właśnie odpoczywaniem od intensywnej pracy moją uwagę zwróciła ciekawa roślina. Bluszczyk kurdybanek - bo o nim mowa - może być znakomitym wsparciem dla naszego organizmu.
W książce " Zioła - jak zbierać, przetwarzać i stosować " znaleźć można kilka interesujących informacji na jego temat :) W wierzeniach ludowych roślina ta była polecana do ochrony przed demonami i złymi mocami. Przypisywano jej nadzwyczajne i czarodziejskie moce. Tradycyjnie wito więc wianki dla dziewcząt a mężczyźni oplatali nią biodra w czasie obrzędów witających wiosnę.
Polska husaria odnieść miała zwycięstwo pod Wiedniem właśnie dzięki piciu herbatki z bluszczyka kurdybanka.
Zatem jeśli moc tej rośliny jest tak ogromna nie pozostaje nic inego jak zbierać i spożywać !
A jeśli zbierać to ze stanowisk nasłonecznionych , bo gwarantuje to więcej właściwości leczniczych. Zebrane na początku okresu kwitnienia rośliny przechowujemy suszone w szczelnie zakręconych pojemnikach.
Zastosowanie tego ziela obejmuje choroby wątroby i pęcherzyka żółciowego, astmę, choroby górnych dróg oddechowych i przede wszystkim ogólne wzmocnienie organizmu :)
Suszony bluszczyk kurdybanek pijemy w postaci naparu nawet 2-3 razy dziennie. Smacznego i zdrowego moi drodzy !
Wiosna bardzo często jest okresem wzmożonej aktywności, tak już chyba jesteśmy skonstruowani jako część przyrody. Synchronizacja człowieka z naturalnymi procesami wzrostu jest naprawdę duża.
Też obserwujecie w różnych dziedzinach życia wzmożoną aktywność w okresie wiosennym ?
Rośliny budzą się do życia i pędzą w swoim wzroście do czasu wydania owoców i nasion. A my połączeni z przyrodą niewidoczną nicią nawet jeśli mieszkamy w mieście również jakoś intensywniej żyjemy :)
Należy pamiętać żeby w tym szczególnym czasie zapewnić sobie przestrzeń na odpoczynek, relaks i troskę o organizm. Podczas jednego ze spacerów, będących właśnie odpoczywaniem od intensywnej pracy moją uwagę zwróciła ciekawa roślina. Bluszczyk kurdybanek - bo o nim mowa - może być znakomitym wsparciem dla naszego organizmu.
![]() |
| zdjęcie pochodzi ze strony : http://www.ogrodykarkonoszy.eu polecamy zaglądnięcie :) |
W książce " Zioła - jak zbierać, przetwarzać i stosować " znaleźć można kilka interesujących informacji na jego temat :) W wierzeniach ludowych roślina ta była polecana do ochrony przed demonami i złymi mocami. Przypisywano jej nadzwyczajne i czarodziejskie moce. Tradycyjnie wito więc wianki dla dziewcząt a mężczyźni oplatali nią biodra w czasie obrzędów witających wiosnę.
Polska husaria odnieść miała zwycięstwo pod Wiedniem właśnie dzięki piciu herbatki z bluszczyka kurdybanka.
Zatem jeśli moc tej rośliny jest tak ogromna nie pozostaje nic inego jak zbierać i spożywać !
A jeśli zbierać to ze stanowisk nasłonecznionych , bo gwarantuje to więcej właściwości leczniczych. Zebrane na początku okresu kwitnienia rośliny przechowujemy suszone w szczelnie zakręconych pojemnikach.
Zastosowanie tego ziela obejmuje choroby wątroby i pęcherzyka żółciowego, astmę, choroby górnych dróg oddechowych i przede wszystkim ogólne wzmocnienie organizmu :)
Suszony bluszczyk kurdybanek pijemy w postaci naparu nawet 2-3 razy dziennie. Smacznego i zdrowego moi drodzy !
Etykiety:
AKTUALNOŚCI,
bluszczyk kurdybanek,
napar,
oznaczanie roślin,
pory roku,
wegetariańskie,
właściwości ziół,
wzmocnienie odporności,
zdrowa żywność,
zdrowe
środa, 9 kwietnia 2014
Masz pomysł na hasło propagujące weganizm ? Konkurs na Tydzień Weganizmu
Zapraszamy Was drodzy do uczestnictwa w naszym konkursie, który ogłaszamy z okazji Tygodnia Weganizmu.
Jeśli macie jakieś pomysły na hasła propagujące weganizm podzielcie się swoimi pomysłami! Propozycje mogą być krótkie i długie, rymowane bądź nie. Ważne tylko abyście napisali je w poście pod wydarzeniem na naszym profilu facebook :
Aby stać się uczestnikiem konkursu należy również polubić " W te pędy" tutaj :
Zwycięzca otrzyma od nas torbę na zakupy z napisem "going vegan" a także recyklingowy notes oraz zestaw ziół ekologicznych.
Przyznamy również dwie nagrody pocieszenia - torby i notesy recyklingowe dla dodatkowych dwóch haseł, które przypadną nam do gustu :)
Propozycje należy przesyłać do końca 20.04.2014 (do 24.00) do zabawy zapraszamy osoby z całej Polski, nagrody możemy przesłać pocztą!
Jury składać się będzie z członków Ekipy "W te pędy" :)
Zapraszamy do zabawy!
Tydzień Wegamnizmu - Świętujemy przy stole!
Kochani, Tydzień Weganizmu na dobre zadomowił się przy naszym stole we "W te pędy", jeśli chcecie się przyłączyć do wspólnego świętowania możecie to zrobić na różne sposoby.
Na hasło TYDZIEŃ WEGANIZMU otrzymać można dziś u nas zniżkę w wysokości 10 % na wszystkie wegańskie dania. A w naszym menu wszystkie dania są wegańskie, w tym część bezglutenowa :)
Można więc wybierać ze spokojnym sumieniem i delektować się wybornym smakiem :)
Zaglądajcie! Zapraszamy!
Na hasło TYDZIEŃ WEGANIZMU otrzymać można dziś u nas zniżkę w wysokości 10 % na wszystkie wegańskie dania. A w naszym menu wszystkie dania są wegańskie, w tym część bezglutenowa :)
Można więc wybierać ze spokojnym sumieniem i delektować się wybornym smakiem :)
Zaglądajcie! Zapraszamy!
poniedziałek, 24 lutego 2014
Łódzkie Koło Gospodyń Miejskich nr 1 witamy chlebem - żytnim oczywiście !
Kolejne spotkanie Łódzkiego Koła Gospodyń miejskich już za nami. A w zasadzie... nie za mną, bo choroba pokrzyżowała mi plany i nie dane mi było spotkać się na rozmowach o chlebie :(
Co się odwlecze to nie uciecze ;) Pomyślałam, że dopóki tkwię w domowym zaciszu podzielę się z drogimi Gospodyniami Miejskimi przepisem na chlebek żytni, zgodnie z obietnicami z pierwszego spotkania.
Chleb żytni przez długi czas, traktowałam jako coś niedostępnego i baardzo trudnego do zrobienia. tymczasem okazał sie nie taki straszny jakim go malują :) Dobrze wyrobiony z cudownymi dodatkami zajmuje teraz poczytne miejsce przy moim rodzinnym stole. Smakuje wszystkim - tym młodszym (córeczka) oraz tym bardzo wybrednym (mąż).
A zanim przepis to może jeszcze kilka słów dlaczego żytni a nie "inny".
Po lekturze "Diety bez pszenicy", po blisko roku gotowania bezglutenowego oraz analizie całej mojej wiedzy z dziedziny genetyki - chleb żytni jest dla mnie najbardziej świadomym i najlepszym tym samym wyborem.
Po pierwsze jest dobrą alternatywą pszenicy, która uległa wielu modyfikacjom. Skłaniam się całą sobą ku poglądom, że dla naszego zdrowia nie były one korzystne.
Po drugie, żyto jest ekonomiczne. Kilogram ekologicznej żytniej śruty, można dostać już na 3,5zł . Podczas gdy mąka orkiszowa będzie kosztowała przynajmniej drugie tyle.
Po trzecie smakuje cudownie (a ten argument szczególnie ważny jest w grupie tych bardziej wybrednych ;)
Po trzecie smakuje cudownie (a ten argument szczególnie ważny jest w grupie tych bardziej wybrednych ;)
A teraz przepis!
1/2 kg mąki żytniej razowej
3/4 kg mąki żytniej białe
1/2 łyżki soli
1/2 szkl zmielonego siemienia lnianego (najlepiej świeżo mielone)
1/2 szkl zmielonych ziaren słonecznika
6 łyżkek zakwasu
letnia woda
Z mąki żytniej razowej, zakwasu oraz wody robimy zaczyn, powinien mieć konsystencje gęstego ciasta naleśnikowego. Następnie zaczyn przykryty ściereczką lnianą pozostawiamy w spokoju przez kilka godzin - u mnie najczęściej 10h. Musimy zapewnić mu odpowiednią temperaturę otoczenia żeby mógł sobie spokojnie pracować.
Następnie dodajemy do zaczynu sól, mąkę żytnią białą oraz zmielone ziarna (opcjonalnie). Do wyrabiania ciasta potrzebna będzie również letnia woda :)
Mieszamy najpierw wszystkie składniki dopóki wystarczy nam sił. Jeśli ich zabraknie możemy ułatwić sobie sprawę i dolać delikatnie ciepłej wody. Ciasto wyrabiamy cierpliwie, nie powinno mieć grudek. Ja robię to z namaszczeniem , dla swoich bliskich i z myślą o ludziach, którzy będą jeść potem chleb - a że jest to niezwykle przyjemne, nigdy nie mierzyłam ile czasu zajmuje ta czynność ;)
Gęstość ciasta - kwestia dyskusyjna. Jeśli zrobicie ciasto rzadsze, o konsystencji racuchowego ciasta, wówczas chleb może delikatnie opaść po pieczeniu a nawet wnętrze może okazać się nieco kleiste.
Moje ciasto jest gęste, nie da się go przelać, wetknięta weń łyżka na pewno się nie przewróci.
Daję mu godzinę na odsapnięcie a dopiero później wkładam do dwóch długich foremek. Gotowe chlebki posypuję różnymi ziarnami - ostatnio króluje sezam i czarnuszka :)
W formach wyrasta około 1,5h - powinno przynajmniej dwukrotnie podwoić objętość.
W formach wyrasta około 1,5h - powinno przynajmniej dwukrotnie podwoić objętość.
Długość pieczenia: około 1h w temperaturze 180 C.
Życzę udanych wypieków i smacznego!
Paulina
poniedziałek, 17 lutego 2014
Warsztatowa zagadka - czyli o co chodzi z Sodium Coco Sulfate?
Pierwsze warsztaty kosmetyczne jakie odbyły się we "W te pędy" przyniosły wiele pozytywnych emocji, dużo okazji do wymiany doświadczeń i jedną podejrzaną zagadkę :)
Rzecz dotyczyła składników szamponów a konkretnie jednego Sodium Coco Sulfate, który zawarty w szamponie Alterra wzbudził wiele emocji. Wszak butelka z oznaczeniami głosiła dumnie, że jest to produkt super wspaniały ze składnikami pochodzenia roślinnego, bez parabenów. Tak wiec spotkać nic złego ze strony tegoż szamponu nas nie może....
A jak to jest w rzeczywistości?
Sprawa nie jest do końca jasna :/ Nie chodzi o "wegańskość" produktu ale jego zdrowotność :(
Sodium Coco Sulfate wg Chemical Abstracts Service (CAS) jest dokładnie tą samą substancja co Sodium Lauryl Sulfate (tak ten, o którym tak niepochlebnie mówiłyśmy).
Co się za tym kryje trudno odgadnąć zwykłemu śmiertelnikowi, warto jednak spróbować. Sodium Coco Sulfate jest pozyskiwane z oleju kokosowego, podobnie zresztą jak Sodium Lauryl Sulfate . Chemicznie można powiedzieć, że są to "identyczne" związki, z których jeden (Sodium CocoSulfate) powstaje z mniej oczyszczonego oleju kokosowego. Dlatego mniej się pieni i nie daje tak wielkiego efektu myjącego jak SLS :( A jeśli macie ochotę drodzy czytelnicy zagłębić się w proces powstawania SLS polecam zajrzeć choćby tu, łatwo można się zorientować, ze proces wytwórczy niewiele wspólnego ma z naturą.
Obie substancje bywają porównywane do wody destylowanej i twardej kranówki, a to można przetłumaczyć na niewielką w rzeczywistości różnicę dla skóry. Zatem jeśli nie służą Wam inne szampony z SLS nie posłuży i ten...ja się niestety nie przekonałam do codziennego stosowania.
Tak silne detergenty działają na skórę głowy jak peeling - oczyszczają skórę z martwego naskórka razem z naskórkiem. Niestety wywołają podobny efekt nadmiernego przesuszania i łojotoku, dokładnie tak jak szampony wegańskie, niewegańskie, te z niższej półki i te drogie.
Czy producenci kosmetyków "mydlą nam oczy" ?
Rzecz dotyczyła składników szamponów a konkretnie jednego Sodium Coco Sulfate, który zawarty w szamponie Alterra wzbudził wiele emocji. Wszak butelka z oznaczeniami głosiła dumnie, że jest to produkt super wspaniały ze składnikami pochodzenia roślinnego, bez parabenów. Tak wiec spotkać nic złego ze strony tegoż szamponu nas nie może....
A jak to jest w rzeczywistości?
Sprawa nie jest do końca jasna :/ Nie chodzi o "wegańskość" produktu ale jego zdrowotność :(
Sodium Coco Sulfate wg Chemical Abstracts Service (CAS) jest dokładnie tą samą substancja co Sodium Lauryl Sulfate (tak ten, o którym tak niepochlebnie mówiłyśmy).
Co się za tym kryje trudno odgadnąć zwykłemu śmiertelnikowi, warto jednak spróbować. Sodium Coco Sulfate jest pozyskiwane z oleju kokosowego, podobnie zresztą jak Sodium Lauryl Sulfate . Chemicznie można powiedzieć, że są to "identyczne" związki, z których jeden (Sodium CocoSulfate) powstaje z mniej oczyszczonego oleju kokosowego. Dlatego mniej się pieni i nie daje tak wielkiego efektu myjącego jak SLS :( A jeśli macie ochotę drodzy czytelnicy zagłębić się w proces powstawania SLS polecam zajrzeć choćby tu, łatwo można się zorientować, ze proces wytwórczy niewiele wspólnego ma z naturą.
Obie substancje bywają porównywane do wody destylowanej i twardej kranówki, a to można przetłumaczyć na niewielką w rzeczywistości różnicę dla skóry. Zatem jeśli nie służą Wam inne szampony z SLS nie posłuży i ten...ja się niestety nie przekonałam do codziennego stosowania.
Tak silne detergenty działają na skórę głowy jak peeling - oczyszczają skórę z martwego naskórka razem z naskórkiem. Niestety wywołają podobny efekt nadmiernego przesuszania i łojotoku, dokładnie tak jak szampony wegańskie, niewegańskie, te z niższej półki i te drogie.
Czy producenci kosmetyków "mydlą nam oczy" ?
Paulina
niedziela, 12 stycznia 2014
A do chleba pyszne sezonowe pasty :)
W sobotę gościliśmy w naszym EkoBistro Kurę Modową, która na swój czarujący sposób zaprosiła naszych gości do samodzielnych wypieków chleba na zakwasie.
Był pokaz - żeby wszyscy wiedzieli jak należy się zabrać do pracy, uczestnicy otrzymali przepis oraz zakwas! Mała asystentka Kury Modowej zainspirowała nawet największe leniuchy ;)
Oczywiście i my chętnie podzieliłyśmy się naszym przepisem na chleb i nie tylko :)
Jeśli już zabieramy się za domowe pieczywo znakomitym dopełnieniem będą pasty własnej roboty.
Koniecznie dopasowane do pory roku z sezonowych składników, aby w pełni zatroszczyć się o własne zdrowie. Polecamy wszystkim wypróbowanie zarówno przepisów, które publikowaliśmy wcześniej jak i tego umieszczonego poniżej. Pasta pietruszkowo - słonecznikowa zaraz po chlebie była niewątpliwie królową sobotniego spotkania. Na Waszą prośbę dzielimy się prostą recepturą :)
Pasta pietruszkowo - słonecznikowa
1/2 szkl pestek słonecznika
1 pęczek pietruszki
3 łyżki oliwy z oliwek lub oleju rzepakowego dobrej jakości
odrobina wody do uzyskania pożądanej konsystencji
2 ząbki czosnku
sól do smaku
Jeśli chcecie uzyskać orzechowy aromat pasty, można użyć prażonego słonecznika. Wszystkie składniki wrzucamy do pojemnika i blendujemy, dodajemy tyle wody aby uzyskać pożądaną konsystencję. No i oczywiście zjadamy ze smakiem!
Dziękujemy raz jeszcze wszystkim za obecność i mamy nadzieję, że nie zabraknie Was na kolejnym spotkaniu!
Był pokaz - żeby wszyscy wiedzieli jak należy się zabrać do pracy, uczestnicy otrzymali przepis oraz zakwas! Mała asystentka Kury Modowej zainspirowała nawet największe leniuchy ;)
Oczywiście i my chętnie podzieliłyśmy się naszym przepisem na chleb i nie tylko :)
Jeśli już zabieramy się za domowe pieczywo znakomitym dopełnieniem będą pasty własnej roboty.
Koniecznie dopasowane do pory roku z sezonowych składników, aby w pełni zatroszczyć się o własne zdrowie. Polecamy wszystkim wypróbowanie zarówno przepisów, które publikowaliśmy wcześniej jak i tego umieszczonego poniżej. Pasta pietruszkowo - słonecznikowa zaraz po chlebie była niewątpliwie królową sobotniego spotkania. Na Waszą prośbę dzielimy się prostą recepturą :)
Pasta pietruszkowo - słonecznikowa
1/2 szkl pestek słonecznika
1 pęczek pietruszki
3 łyżki oliwy z oliwek lub oleju rzepakowego dobrej jakości
odrobina wody do uzyskania pożądanej konsystencji
2 ząbki czosnku
sól do smaku
Jeśli chcecie uzyskać orzechowy aromat pasty, można użyć prażonego słonecznika. Wszystkie składniki wrzucamy do pojemnika i blendujemy, dodajemy tyle wody aby uzyskać pożądaną konsystencję. No i oczywiście zjadamy ze smakiem!
Dziękujemy raz jeszcze wszystkim za obecność i mamy nadzieję, że nie zabraknie Was na kolejnym spotkaniu!
niedziela, 5 stycznia 2014
Amarantus - Złoto Azteków
Często słyszymy pytania dotyczące właściwości różnorodnych produktów kiedy robicie u nas zakupy. Duże zainteresowanie budzi amarantus - maleńkie niepozorne ziarenka o specyficznym intensywnym aromacie. Posługując się książką "Odżywianie dla zdrowia" przybliżymy dziś nieco szarłat wyniosły znany powszechnie jako amarantus (od nazwy łacińskiej).
Pochodzi z Ameryki Środkowej, nazywany bywa zbożem XXI wieku, ze względu na swoje właściwości. Obecnie jest hodowany również w Polsce, głównie na Lubelszczyźnie. Zdziwiłam się ogromnie kiedy odkryłam, że systematycznie marnował się w moim rodzinnym domu jako roślina hodowana wyłącznie do celów dekoracyjnych. Ma niezwykłe właściwości również jako organizm roślinny, wykazuje zdolność wzrostu na ubogiej glebie w bardzo suchych warunkach.
Amarantus zawierający wszystkie aminokwasy egzogenne, może być stosowany dla uzupełnienia białka i wapnia. Zalecany jest wobec tego dla osób o podwyższonym zapotrzebowaniu na składniki odżywcze, takich jak karmiące lub ciężarne mamy, niemowlęta, dzieci oraz osoby wykonujące ciężka pracę fizyczną.
Pitchford pisze w swojej książce, że amarantus zawiera dużo aminokwasu lizyny, spotykanej w mniejszych ilościach również w innych zbożach. W połączeniu szarłatu ze zbożem o niskiej zawartości powstaje posiłek bogatszy w aminokwasy i białka niż mięso i inne produkty pochodzenia zwierzęcego.
Amarantus bardzo pozytywnie wpływa na płuca. Zawiera więcej wapnia i czynników wspierających gospodarkę wapniową niż mleko. Dodatkowo warto wiedzieć iż wapń tego pochodzenia jest lepiej przyswajalny niż ten, którego źródłem jest mleko.
Możliwości wykorzystania w kuchni jest cała moc, można używać go do sałatek, pierogów, zapiekanek, w zastępstwie kaszy. W sałatce może zagościć w ugotowanej formie bądź wyhodowany w postaci kiełków.
Zachęcamy Was do poszukiwania własnych pomysłów na zastosowanie tego cennego surowca w kuchni.
Polecamy Wam również szczególną pozycję do inspirowania się nie tylko jeśli chodzi o przepisy zawierające szarłat.
Pani Bożena Żak - Cyran w swojej książce "Jedz i żyj zgodnie z porami roku. Kuchnia roślinna według pięciu przemian" przedstawia wiele ciekawych propozycji posiłków z amarantusem na każdy czas :)
Z jej książki pochodzi przepis na zupę porową z amarantusem:
1l wrzącej wody, szczypta kurkumy, tymianek, 3 łyżki ziarna amarantusa, rozmaryn
1 łyżeczka sklarowanego masła
1 por
4-5cm glonu wakame, sól, sos sojowy, 1 łyżka gomasio
drobno pokrojone zielone liście, sok z cytryny
Spróbujcie koniecznie, nam posmakowało :)
A oprócz tego warto zapoznać się z innymi właściwościami amarantusa, nie tylko ziarna tej rośliny posiadają bowiem niezwykłe właściwości. Kto wie, może skusicie się na hodowlę w przydomowym ogródku ;)
Pochodzi z Ameryki Środkowej, nazywany bywa zbożem XXI wieku, ze względu na swoje właściwości. Obecnie jest hodowany również w Polsce, głównie na Lubelszczyźnie. Zdziwiłam się ogromnie kiedy odkryłam, że systematycznie marnował się w moim rodzinnym domu jako roślina hodowana wyłącznie do celów dekoracyjnych. Ma niezwykłe właściwości również jako organizm roślinny, wykazuje zdolność wzrostu na ubogiej glebie w bardzo suchych warunkach.
![]() |
| Zdjęcie pochodzi za strony : http://budujesz.info/artykul/szarlat-amaranthus,325.html |
Pitchford pisze w swojej książce, że amarantus zawiera dużo aminokwasu lizyny, spotykanej w mniejszych ilościach również w innych zbożach. W połączeniu szarłatu ze zbożem o niskiej zawartości powstaje posiłek bogatszy w aminokwasy i białka niż mięso i inne produkty pochodzenia zwierzęcego.
Amarantus bardzo pozytywnie wpływa na płuca. Zawiera więcej wapnia i czynników wspierających gospodarkę wapniową niż mleko. Dodatkowo warto wiedzieć iż wapń tego pochodzenia jest lepiej przyswajalny niż ten, którego źródłem jest mleko.
Możliwości wykorzystania w kuchni jest cała moc, można używać go do sałatek, pierogów, zapiekanek, w zastępstwie kaszy. W sałatce może zagościć w ugotowanej formie bądź wyhodowany w postaci kiełków.
Zachęcamy Was do poszukiwania własnych pomysłów na zastosowanie tego cennego surowca w kuchni.
Polecamy Wam również szczególną pozycję do inspirowania się nie tylko jeśli chodzi o przepisy zawierające szarłat.
Pani Bożena Żak - Cyran w swojej książce "Jedz i żyj zgodnie z porami roku. Kuchnia roślinna według pięciu przemian" przedstawia wiele ciekawych propozycji posiłków z amarantusem na każdy czas :)
Z jej książki pochodzi przepis na zupę porową z amarantusem:
1l wrzącej wody, szczypta kurkumy, tymianek, 3 łyżki ziarna amarantusa, rozmaryn
1 łyżeczka sklarowanego masła
1 por
4-5cm glonu wakame, sól, sos sojowy, 1 łyżka gomasio
drobno pokrojone zielone liście, sok z cytryny
Spróbujcie koniecznie, nam posmakowało :)
A oprócz tego warto zapoznać się z innymi właściwościami amarantusa, nie tylko ziarna tej rośliny posiadają bowiem niezwykłe właściwości. Kto wie, może skusicie się na hodowlę w przydomowym ogródku ;)
Etykiety:
amarantus,
jedzenie,
KUCHNIA,
przepisy,
rośliny,
szarłat wyniosły,
weganizm.,
wegańskie,
wegetarianizm,
wegetariańskie,
zboża,
zdrowa żywność,
zdrowe,
zdrowe jedzenie,
zdrowie,
złoto Azteków
środa, 4 grudnia 2013
Książki zamieniłyśmy na herbatę :) Dziękujemy!
26 i 27 września (tak dawno, dawno temu) zaczęła się w naszych progach ciekawa i miła zabawa. Wymieniałyśmy książki na dzbanuszek herbaty z lokalnego ekologicznego gospodarstwa. Nasi klienci najwyraźniej cenią sobie polskie herbatki ziołowe, bo przychodzili często i zostawili wiele ciekawych książek do poczytania.
Wszystkim ciepło dziękujemy za uczestnictwo w zbiórce :) Mamy poczucie, że wspólnie stworzyliśmy miłą przestrzeń do zakosztowania słowa pisanego!
Z dumą przedstawiamy Wam długą listę i zapraszamy do zapoznania się na miejscu na ul. Traugutta z lekturą :) Specjalnie dla Was drodzy miłośnicy książek, udostępniłyśmy zakładki, które można podpisywać i zostawiać w interesujących Was pozycjach ;)
- „Harmonia Światów. Rozmowy z Dalaj Lamą”
- „Wielka wojna z czarną flagą”, Wiktor Zawada
- „Zakochaj się w życiu”, Ewa Foley
- „Bajki”, Oscar Wilde
- „Władca pierścieni. Bractwo pierścienia”, J.R.R. Tolkien
- „Jeśli tylko potrafiłyby mówić”, James Herriot
- „RAZEM! Czyli społem”, Romuald Mielczarski
- „The kitchen god's wife”, Amy Tan
- „Moralność Pani Dulskiej” Gabriela Zapolska
- „Ja” Tadeusz Niwiński
- „Odżywiaj dziecko w zgodzie z naturą”, Bożena Żak -Cyran
- „Potęga podświadomości” Joseph Murphy
- „Tamtego lata na Sycylii”, Marlena de Blasi
- „Atlas szkodników i chorób roślin sadowniczych” red. B. Nagy
- „Duch. Szajka bez końca”, Joanna Chmielewska
- „Alef” Paulo Coelho
- „Sonata dla Miriam”, Linda Olsson.
- „39,9”, Monika Rakusa
- „Ostatnia Szarża, Leszek Moczulski
- „Odnowa na talerzu”, Bożena Żak Cyran
- „Zaginiona róża”, Serdar Ozkan
- „Motyl na wietrze” Rei Kimura
- „Konspira. Rzecz o podziemnej „solidarności”, Maciej Łopiński, Marcin Moskit, Mariusz Wilk
- „Pielgrzym”, Paulo Coelho
- „Na straganie” Jan Brzechwa
- „Historyjki i opowiastki” Red. Barbara Ciecierska
- „Księga pomysłów”, Red. Emese Nagy
- „Zuchy z warzywnego ogródka”, Ulf Stark, Charlotte Ramel
- „Klub dobrej wiadomości”, Anna Piega
- „Sukces pisany szminką”, Olga Kozierowska
- „Obłok”, Amanda Filipacchi
- „Niebiańskie proroctwo”James Redfield
- „Kiedy gruba dama śpiewa” David W. Barber
- „Zdrowa dieta przy nietolerancji laktozy”, Simone Maus, Britta – Marei – Lanzenberger
- Ciąża, poród, opieka nad dzieckiem”, Red. Marzena Bojarczyk
- „Darwin. O powstawaniu gatunków”, Janet Browne
- Książka kucharska dla alergików”, Alice Sherwood
- Kuchnia Wegetariańska, Wiesława Rusin
- „Dziecko dżungli” Sabine Kuegler
- „Po prostu razem” Anna Gavalda
- „Miłość Peonii”, Red. Ewa Niepokólczycka
- „Książka, którą napisałem, żeby mieć na dziwki i narkotyki”, Marek Raczkowski
- „1001 spotkań z naturą”, James Trefil
- „Niewidoczne (dla) społeczności”, Red. Justyna Struzik
- „Kadysz za nienarodzone dziecko”, Imre Kertesz
- „Namiętność”, Jeanette Winterson
- „Przedwiośnie” Stefan Żeromski
- „Z Krakowa w góry”, Andrzej Sulikowski
- „Go – givers. Rozdawcy sprzedają więcej”, Bob Burg, John David Mann
- „Uwięziona”, Malika Ufkir, Michelle Fitoussi
- „Tekla”, Krystyna Śmigielska
- „Najpiękniejsze wiersze dla dzieci” Julian Tuwim
- „Moje minki” Zita Newcome
- „Wrona i ser” Jan Brzechwa
- Draka Ekonieboraka”, Emilia Dziubak, Eliza Saroma – Stępniewska, Iwona Wierzba.
- „Jaś i Małgosia” Zofia Stanecka
- „Ewolucja”Steven Webster
- „Czy jest coś co jada osy? I 101 innych intrygujących pytań, Mick O'Hare
- ”Weterynarze mogą latać”, James Herriot
wtorek, 3 grudnia 2013
Zacznijmy od podstaw - różne rodzaje mąk
Chleb jest bardzo często podstawą naszej diety. Nie wyobrażamy sobie , możliwości zrezygnowania z tego produktu. A jest on współcześnie bardzo często nadużywany, spożywany w dużych ilościach obok wielu innych rodzajów białego pieczywa. Nie mamy czasu na pieczenie chleba w domu, za to w piekarniach półki uginają się pod różnymi gatunkami gwarantującymi zaspokojenie głodu i przyjemne odczucia.
Pojawiają się rozmaite opinie, które wskazują, że wysokie spożycie pieczywa nie sprzyja zdrowiu człowieka. Wydana w ostatnim czasie książka "Dieta bez pszenicy" bije rekordy popularności. A autor - William Davis, swoim stanowczym podejściem to tego zboża, skłania coraz większe grupy osób do przejścia na dietę bezglutenową. Autor przekonuje, że współczesna pszenica to zło w czystej postaci, niezależnie od stopnie przetworzenia czyni jednakowe szkody w naszych organizmach.
Zgadzacie się z nim? My podchodzimy do tak skrajnych poglądów sceptycznie, i nie wrzuciłybyśmy do jednego worka właściwości bielutkiej mąki i mąki razowej, nawet pochodzącej z tego samego ziarna.
I jak tu zachować zdrowie i zdrowe podejście? Jesteśmy zwolennikami umiaru i złotego środka, bowiem we wszystkim jest ziarno prawdy. Zadbajmy na co dzień o jakość spożywanego chleba, postarajmy się ograniczyć jego ilość, na pewno przyniesie to oczekiwane efekty w przyszłości :) Pieczenie chleba i przygotowywanie go wspólnie z bliskimi osobami przynosi jeszcze większe korzyści, zatem do roboty!
Wybór mąk jest bardzo szeroki, pozwalają uzyskać takie właściwości pieczywa jakie odpowiadają nam najbardziej. Sprawdźcie sami, od jakiego chleba chcecie zacząć !
Mąka jęczmienna
Chleb ma dzięki niej bardziej zbity miękisz.
Mąka gryczana
Chleb z mąką gryczaną jest ciężki i ciemny.
Mąka owsiana
Ma delikatną konsystencję, dodaje ciasteczkom i ciastom wilgoci. Można jej używać zamiast mąki tortowej.
Mąka żytnia
Chleb ma dzięki niej bardziej zbity miękisz, smak pieczywa żytniego poprawia się znacznie w ciągu kilku dni od upieczenia.
Mąka orkiszowa
Jest odpowiednikiem mąki pszennej, jest przodkiem pszenicy współczesnej - cieszy się uznaniem jako gatunek służący lepiej organizmowi człowieka.
Mąka pszenna pełnoziarnista
Powstaje z twardych czerwonych ziaren pszenicy, jest bogata w gluten.
Mąka tortowa
Powstaje z miękkich, białych ziaren pszenicy. Sprawia, że ciasta i ciasteczka są bardziej kruche Dodaje lekkości wypiekom.
(Informacje na temat właściwości różnych rodzajów mąk zostały sporządzone na podstawie książki
"Odżywianie dla zdrowia" Paula Pitchforda oraz doświadczeń kuchennych)
Pozdrawiam
Paulina
Etykiety:
chleb,
jedzenie,
KUCHNIA,
mąka gryczana,
mąka kukurydziana,
naturalne surowce,
pszenica,
restauracja wegetariańska,
zboża,
zdrowa żywność,
zdrowe,
zdrowie,
żyto
czwartek, 28 listopada 2013
Pokrzywa zwyczajna - niezwyczajna?!
"Gdyby ludzie wiedzieli jaką ma ona moc leczniczą, nie uprawiali by nic innego oprócz pokrzywy", takie zdanie podkreślił pewien lekarz w wykładzie radiowym. A Wy, drodzy czytelnicy znacie właściwości tej rośliny?
Wszystkie części pokrzywy - korzenie, łodygi i liście mają właściwości lecznicze.
Aby w pełni wykorzystać dobre właściwości pokrzywy, należy parzyć ją po zebraniu, najlepiej w dwóch okresach, kiedy wyrastają młode pędy na wiosnę oraz jesienią po uprzednim letnim skoszeniu. Można wówczas zastosować dwie kuracje "pokrzywowe" w ciągu roku. Napar należy popijać małymi łykami w ciągu dnia.
Co robić jeśli minął korzystny okres zbiorów albo nie mamy dostępu do tej rośliny ?
Wystarczy odszukać miejsca, w którym można nabyć bezpieczne ekologiczne zioła. Pokrzywa należy do popularnych roślin, więc nie trudno ją odnaleźć na półkach sklepowych.
Aby nie stracić cennych substancji pokrzywę zalewa się wrzątkiem - nie gotuje. Profilaktycznie należy pić szklankę naparu dziennie, przez cały rok.
W lecznictwie ludowym była stosowana do jednotygodniowych kuracji przeciwko schorzeniom wątroby i dróg żółciowych, chorobom śledziony, żołądka i wrzodach żołądka.
Świeża pokrzywa stosowana regularnie pozwala uzupełnić powiększające się wraz z wiekiem niedobory żelaza. Stany znużenia i wyczerpania, uczucie starości i niesprawności można powiązać z jego poziomem. Po kuracji pokrzywowej znacznie poprawia się wygląd zewnętrzny, wracają siły twórcze i energia.
Powszechnie wykorzystywane są dobre właściwości pokrzywy do wzmacniania włosów. Dzięki nim skóra głowy jest czysta, nie ma łupieżu, włosy są puszyste, gęste sprężyste, o pięknym połysku.
Wszystkie części pokrzywy - korzenie, łodygi i liście mają właściwości lecznicze.
Aby w pełni wykorzystać dobre właściwości pokrzywy, należy parzyć ją po zebraniu, najlepiej w dwóch okresach, kiedy wyrastają młode pędy na wiosnę oraz jesienią po uprzednim letnim skoszeniu. Można wówczas zastosować dwie kuracje "pokrzywowe" w ciągu roku. Napar należy popijać małymi łykami w ciągu dnia.
Co robić jeśli minął korzystny okres zbiorów albo nie mamy dostępu do tej rośliny ?
Wystarczy odszukać miejsca, w którym można nabyć bezpieczne ekologiczne zioła. Pokrzywa należy do popularnych roślin, więc nie trudno ją odnaleźć na półkach sklepowych.
Aby nie stracić cennych substancji pokrzywę zalewa się wrzątkiem - nie gotuje. Profilaktycznie należy pić szklankę naparu dziennie, przez cały rok.
W lecznictwie ludowym była stosowana do jednotygodniowych kuracji przeciwko schorzeniom wątroby i dróg żółciowych, chorobom śledziony, żołądka i wrzodach żołądka.
Świeża pokrzywa stosowana regularnie pozwala uzupełnić powiększające się wraz z wiekiem niedobory żelaza. Stany znużenia i wyczerpania, uczucie starości i niesprawności można powiązać z jego poziomem. Po kuracji pokrzywowej znacznie poprawia się wygląd zewnętrzny, wracają siły twórcze i energia.
Powszechnie wykorzystywane są dobre właściwości pokrzywy do wzmacniania włosów. Dzięki nim skóra głowy jest czysta, nie ma łupieżu, włosy są puszyste, gęste sprężyste, o pięknym połysku.
środa, 4 września 2013
Coś z niczego a smakuje :)
Niejedna młoda gospodyni domowa, mama, żona doświadcza na własnej skórze dnia kiedy lodówka jest pełna ale nic w niej nie ma. Zupełnie jak niektóre kobiety, które stojąc przed szafą pełną ubrań wypowiadają osławione "nie mam się w co ubrać ". Co wówczas?
Kiedy odkrywam, że dysponuję niewielkimi ilościami produktów stawiam na misz masz , wyciągam przyprawy i zagniatam ciasto drożdżowe. Zaczynam lepić pierogi :)
Oczywiście nie wrzucam wszystkiego do jednego wora, worki sa dwa ;) Jeden z wszystkimi pozostałościami mąk jakie tylko znajdę, drugi z warzywami i kaszami na farsz.
Dzisiejsze smakołyki mają w środku farsz wielowarzywny z przewagą selera i kaszy jaglanej, jako dodatek paprykę, cukinię, cebulę i duuuużo przypraw. Ciasto powstało w następujący sposób:
0,5 szkl śruty żytniej
0,5 śruty pszennej
1 szkl mąk różnego rodzaju (kukurydziana, orkiszowa, pszenna, gryczana)
15g drożdży
3 łyżki oleju 3/4 łyżeczki soli
Wszystko co znajdziemy w lodówce kroimy drobno i dusimy z przyprawami, które nadadzą aromatu :) Kaszę jaglaną ugotowałam, a w zasadzie rozgotowałam i dodałam do miękkich warzyw.
Kiedy ciasto wyrośnie zaczynamy lepić "pierogi". Wdzięczne to zajęcie, bo niezależnie od techniki będą wyglądać pięknie i smakować znakomicie. O tym jestem przekonana!
Kiedy odkrywam, że dysponuję niewielkimi ilościami produktów stawiam na misz masz , wyciągam przyprawy i zagniatam ciasto drożdżowe. Zaczynam lepić pierogi :)
Oczywiście nie wrzucam wszystkiego do jednego wora, worki sa dwa ;) Jeden z wszystkimi pozostałościami mąk jakie tylko znajdę, drugi z warzywami i kaszami na farsz.
Dzisiejsze smakołyki mają w środku farsz wielowarzywny z przewagą selera i kaszy jaglanej, jako dodatek paprykę, cukinię, cebulę i duuuużo przypraw. Ciasto powstało w następujący sposób:
0,5 szkl śruty żytniej
0,5 śruty pszennej
1 szkl mąk różnego rodzaju (kukurydziana, orkiszowa, pszenna, gryczana)
15g drożdży
3 łyżki oleju 3/4 łyżeczki soli
Mąki należy wymieszać z solą oraz olejem a następnie dodać pokruszone drożdże (ewentualnie drożdże rozpuszczone w łyżce wody lub mleka) a następnie dolewać letniej wody około 3/4 szkl. Wyrobione ciasto pozostawiamy do wyrastania a my zabieramy się za farsz.

Wszystko co znajdziemy w lodówce kroimy drobno i dusimy z przyprawami, które nadadzą aromatu :) Kaszę jaglaną ugotowałam, a w zasadzie rozgotowałam i dodałam do miękkich warzyw.
Kiedy ciasto wyrośnie zaczynamy lepić "pierogi". Wdzięczne to zajęcie, bo niezależnie od techniki będą wyglądać pięknie i smakować znakomicie. O tym jestem przekonana!
Smacznego życzę!
Paulina
Etykiety:
bez cukru,
jedzenie,
kasza jaglana,
KUCHNIA,
papryka,
przepisy,
weganizm.,
wegańskie,
wegetarianizm,
wegetariańskie,
zdrowa żywność,
zdrowe jedzenie,
zdrowie
piątek, 28 czerwca 2013
Pędowe Menu
Niezmiernie miło nam zaprezentować, długo oczekiwane menu naszej restauracji "W te pędy". Dziś ujawnimy tylko część która zawiera potrawy glutenowe, a to z racji mocnej pracy nad ofertą bezglutenowych produktów, którą chcemy rozszerzyć :)
Pierogi
1. Z kaszą jaglaną i suszonymi pomidorami (W)
2. Ze szpinakiem i tofu (W)
3. Ruskie razowe(W)
Makarony
1.Tagliatelle z suszonymi pomidorami i oliwkami(W)
2.Tortellini na szpinaku
3. Fusilli z pesto pietruszkowym i serem brie
Naleśniki
1.Ze szpinakiem i winnym sosem z niebieskiego sera
2. Z warzywami w sosie pomidorowym (W)
3. Z twarożkiem, rodzynkami i sosem cynamonowym
Sałatki
1.Mix sałat z prażonymi pestkami dyni i sosem vinegrette(W)
2.Sałatka z serem brie, orzechami i owocem sezonowym
4.Sałatka "W te pędy"(W)
W - wegańskie
Codziennie proponujemy też dwa rodzaje zup oraz drugie danie o zmiennym składzie. Codziennie zmieniają się również słodkie smakołyki i słone przekąski. Zapraszamy!
Pierogi
1. Z kaszą jaglaną i suszonymi pomidorami (W)
2. Ze szpinakiem i tofu (W)
3. Ruskie razowe(W)
Makarony
1.Tagliatelle z suszonymi pomidorami i oliwkami(W)
2.Tortellini na szpinaku
3. Fusilli z pesto pietruszkowym i serem brie
Naleśniki
1.Ze szpinakiem i winnym sosem z niebieskiego sera
2. Z warzywami w sosie pomidorowym (W)
3. Z twarożkiem, rodzynkami i sosem cynamonowym
Sałatki
1.Mix sałat z prażonymi pestkami dyni i sosem vinegrette(W)
2.Sałatka z serem brie, orzechami i owocem sezonowym
4.Sałatka "W te pędy"(W)
W - wegańskie
Codziennie proponujemy też dwa rodzaje zup oraz drugie danie o zmiennym składzie. Codziennie zmieniają się również słodkie smakołyki i słone przekąski. Zapraszamy!
Etykiety:
AKTUALNOŚCI,
centrum Łodzi,
kasza jaglana,
Łódź,
menu,
pierogi,
tortellini,
w te pędy,
wegańskie,
wegetariańskie,
zdrowa żywność,
zdrowe jedzenie,
zdrowie
środa, 26 czerwca 2013
Miesiąc od otwarcia minął :)
Ach! Ten czas tak szybko leci! Minął już ponad miesiąc od momentu otwarcia naszej restauracyjki dla pierwszych gości. A pracy nam nie brakowało, do tego stopnia, że nie było chwili na przygotowanie relacji z otwarcia ;) W tym momencie możemy pochwalić się pierwszymi zdjęciami z działającej już restauracji - nabieramy coraz więcej doświadczenia w prowadzeniu restauracji i prowadzeniu firmy. Powoli organizacyjnie wracamy "do życia". Lada chwila zaczniemy dzielić się nie tylko smakami kreowanymi w kuchni ale również (ponownie) przepisami na te pyszności na blogu.
Mamy nadzieję, że macie miłe wspomnienia ze spotkań z nami! Cieszymy się z każdej opinii, wierzymy, że pomagają nam usprawniać pracę. Dziękujemy wszystkim tym, którzy przekazywali nam swoje pochwały i cenne uwagi :)
Jesteście ciekawi jak wygląda "W te pędy" ?
Zerknijcie na zdjęcia i krótki filmik - a jeśli tylko zachęci Was ten widok, zapraszamy do nas !
Mamy nadzieję, że macie miłe wspomnienia ze spotkań z nami! Cieszymy się z każdej opinii, wierzymy, że pomagają nam usprawniać pracę. Dziękujemy wszystkim tym, którzy przekazywali nam swoje pochwały i cenne uwagi :)
Jesteście ciekawi jak wygląda "W te pędy" ?
Zerknijcie na zdjęcia i krótki filmik - a jeśli tylko zachęci Was ten widok, zapraszamy do nas !
![]() |
| Wegański sernik jaglano - kokosowy - Był pyszny! |
![]() |
| Warsztaty "Dzień dziecka". Zbudowaliśmy recyklingowy dom :) |
![]() |
| Roślinki wysiane przez dzieciaki wykiełkowały i rozhulały się na dobre! |
![]() |
| Ciasteczka - zdrowe, naturalne, bez polepszaczy i innych chemicznych dodatków. A przede wszystkim smaczne! |
| Codziennie proponujemy inny zestaw dnia, dwa rodzaje zupy i chleb na zakwasie :) |
| Młode damy - uczestniczki spotkania Forum Łódzkich Mam. |
| Młode pokolenie konsekwentnie zdobywa nasze serca :) Dobrej zabawie i kreatywności sprzyja wyposażenie tarasu. |
środa, 10 kwietnia 2013
Kasza jaglana
Niewątpliwie jest numerem jeden
wśród wszystkich kasz, gdyż wartościami odżywczymi przewyżasza swoje
"koleżanki". Jako jedyna jest zasadotwórcza a oprócz tego bardzo
lekko strawna, bezglutenowa, działa korzystnie na przemianę materii – warto
więc ją wprowadzić na stałe do menu.
W naszym domu gości
na stole prawie codziennie, pod różnymi postaciami. Rano jest podstawą
pożywnego śniadania, zmielona pojawia się w domowym pieczywie, po południu i
wieczorem wzbogaca kotlety, pulpety, pasztety, farsze; jest składnikiem zup,
potrawek lub po prosu stanowi dodatek do
warzyw, kotletów, gulaszy. Często wykorzystuję ją także do przygotowywania deserów
– ciastek, budyni, kremów.
Popularna jaglanka to po prostu
obłuszczone proso. Jest doskonałym żródłem krzemionki, więc wpływa korzystnie
na nasze włosy, paznokcie, wygląd skóry. Krzem pełni również ważną rolę w
procesie mineralizacji kości oraz zapobiega odkładaniu się złogów tłuszczowych
w naczyniach krwionośnych, przez co działa prewencyjnie w chorobach układu
krążenia. Oprócz krzemionki proso zawiera także mnóstwo innych związków
mineralnych, m. in. żelazo, magnez, wapń, potas i fosfor, a także witaminy z
grupy B, witaminę E oraz lecytynę.
Kaszę jaglaną dobrze
jeść na co dzień, ale warto ją także polecać ludziom z różnymi schorzeniami.
Podczas chorób przeziębieniowych lekarze medycyny naturalnej zalecaja monodietę
jaglaną, polegającą na spożywaniu przez kilka dni jedynie tej kaszy. Taka dieta
wzmacnia organizm i oczyszcza go z toksyn, przez co lepiej radzi on sobie z
różnymi dolegliwościami. Jako produkt zasadowy kasza jaglana pomaga przywrócić
równowagę kwasowo – zasadową oraz odśluzowuje organizm.
Jaglanka nie ma w zasadzie żadnych
wad – jest lekkostrawna, zasadotwórcza, bezglutenowa, bogata w składniki
odżywcze. To wszystko sprawia, że jest najlepszym pokarmem dla niemowląt i
powinna być podstawą pierwszych stałych posiłków.
No cóż, nie każdy jednak jest
przekonany do jej smaku, dlatego niewielu bierze ją pod uwagę planując menu.
Warto to zmienić i spróbować wprowadzać ją do jadłospisu choćby w postaci
"zakamuflowanej".
Dziś polecam ją pod
postacią pasztetu, w zestawieniu z dynią, słonecznikiem i rozgrzewającymi
przyprawami.
Jak ugotować jaglankę?
Przede wszystkim
kaszę trzeba bardzo dokładnie wypłukać, zmieniając kilkakrotnie wodę. Następnie należy zalać kaszę wrzątkiem w
proporcji 1 część kaszy na 2 części wody, lekko osolić (do kaszy, która będzie
nam służyła do dań słodkich nie dodajemy soli). Jeśli chcemy mieć kaszę
"na sypko", dobrze jest gotować ją na wolnym ogniu (pod przykryciem,
nie mieszając) do momentu, aż prawie cała woda zostanie wchłonięta. Następnie
wyłączamy gaz i pozwalamy kaszy "dojść".
Pasztet dyniowy z kaszą jaglaną i słonecznikiem
ok. 1 kg dyni ugotowanej na parze lub
upieczonej
2 szkl. ugotowanej kaszy jaglanej
1,5 szkl. zmielonego słonecznika
oliwa, sól, pieprz, tymianek, słodka papryka,
kardamon, gałka, curry
Wszystko zblendować na gładka masę, piec ok. 40
min. w temp. 180 ºC, w foremce wyłożonej papierem. Wystudzić, wyjąć z formy.
piątek, 29 marca 2013
Zdzieramy, moczymy, gładzimy razem ze Spółdzielnią Socjalną "Robelia"
Śnieg i mróz sprawia, że bardzo łatwo zapomnieć o zbliżających się świętach :) Żyjemy więc głównie tym wszystkim co łączy się z przygotowaniem do życia restauracji. Pomagają nam nasze rodziny, nasze dzieciaki i zaprzyjaźniona Spółdzielnia ;)
Jest to dla nas wielka radość i duma - w naszej przestrzeni remont przeprowadza Spółdzielnia Socjalna "Robelia"! Duch spółdzielczości unosi się nam nad głowami. Prace posuwają się w zawrotnym tempie- zgodnie z naszym życzeniem, w końcu gotować chcemy i spotykać się z Wami jak najszybciej ;)
Każdemu kto potrzebuje solidnej ekipy polecamy Spółdzielnię Socjalną "Robelia"
Więcej informacji o Spółdzielni Socjalnej "Robelia" można znaleźć tutaj
Dziękujemy za kawał dobrej roboty Panowie!
Jest to dla nas wielka radość i duma - w naszej przestrzeni remont przeprowadza Spółdzielnia Socjalna "Robelia"! Duch spółdzielczości unosi się nam nad głowami. Prace posuwają się w zawrotnym tempie- zgodnie z naszym życzeniem, w końcu gotować chcemy i spotykać się z Wami jak najszybciej ;)
Każdemu kto potrzebuje solidnej ekipy polecamy Spółdzielnię Socjalną "Robelia"
Więcej informacji o Spółdzielni Socjalnej "Robelia" można znaleźć tutaj
Dziękujemy za kawał dobrej roboty Panowie!
piątek, 22 marca 2013
Co z tą spółdzielnią ?
Od momentu kiedy w naszych głowach i na papierze urodził się pomysł na wspólne działania minął już prawie rok. Jak bardzo obfitował w emocjonujące wydarzenia można długo opowiadać... a jednak nie opowiadałyśmy chociaż takie właśnie było pierwotne założenie.
Jak bardzo teoria zakładania spółdzielni różni się od praktyki przekonałyśmy się w każdy możliwy sposób. Błądzące dokumenty, zmiany adresów, nieznajomość przepisów jak samej formy prawnej spółdzielni to chleb powszedni. Minął rok, a obfitował głównie w trudności wynikające z niezależnych od nas sytuacji i czynników.
Wszystkie trudne rzeczy i sytuacje które nas spotkały przyczyniły się jednak do wzrostu naszej Spółdzielni. I nawet jeśli jeszcze dla Was niewidoczny nastąpił realnie :) Wszystkie przeszkody wzmagają kreatywność i hart ducha. Uczą co znaczy w praktyce wspólne działanie, kiedy trudno zaakceptować różne sposoby postrzegania, różnice charakterów i brakuje siły na szukanie rozwiązań. Jak to smakuje mogą powiedzieć wszyscy, którzy wkroczyli na drogę pracy w Spółdzielniach - poczuli to pewnie niejednokrotnie.
Realne warunki rozwoju spółdzielni w naszym mieście sprawiły, ze zaistniała konieczność dostosowania pierwotnych zamierzeń do rzeczywistości. W całej drodze nie jesteśmy same - towarzyszy nam nasza opiekunka - Monika - nasze niezawodne wsparcie :)
![]() |
| Wyjątkowa kamienica w centrum Łodzi :) Co tutaj powstanie, jak sądzicie? |
Oto powstaje nasza restauracja - mała acz kreatywna przestrzeń do spotkań. Mamy nadzieję, że przyjdzie nam tam nie raz dyskutować o przyszłości Ekonomii Społecznej w Łodzi! A otwarcie już wkrótce :) Zaczynamy prace remontowe a wszystkich, którzy razem z nami oczekują otwarcia i wspólnego gotowania zapraszamy do polubienia nas http://www.facebook.com/wtepedy?ref=hl - lada chwila konkurs z atrakcyjną nagrodą :)
![]() |
| I proszę laurka od prezesa :) |
Pozdrawiam
Prezes Spółdzielni Socjalnej "W te pędy"
Paulina
niedziela, 17 marca 2013
Czy cukier krzepi?
Cukry, czyli inaczej węglowodany to
organiczne związki chemiczne, niezbędne dla naszego rozwoju. Dzielimy je na
proste, czyli monosacharydy (m. in. glukoza i fruktoza) i złożone
(polisacharydy), które zbudowane są z co najmniej trzech cząsteczek cukrów
prostych. Związki te pełnią w organizmie człowieka bardzo ważną rolę – stanowią
podstawowe źródło energii. W nadmiarze mogą prowadzić jednak do zaburzeń
metabolicznych, cukrzycy i otyłości.
Węglowodany złożone są dużo bardziej
wskazane w naszej diecie. Ich trawienie i wchłanianie trwa o wiele dłużej niż
prostych, w związku z tym nie powodują gwałtownych wyrzutów insuliny. Monosacharydy w krótkim
czasie powodują podwyższenie poziomu cukru we krwi, a co za tym idzie
nadprodukcję insuliny, której zadaniem jest obniżenie poziomu tychże cukrów.
Gwałtowne skoki węglowodanowo – insulinowe prowadzą do hipoglikemii, czyli
zbytniego obniżenia poziomu glukozy we krwi, co wywołuje kolejne
zapotrzebowanie na cukier, objawiające się poczuciem głodu. Powstaje błędne
koło, które można zauważyć u ludzi "uzależnionych" od słodyczy – im
więcej ich jedzą, tym więcej mają na nie ochotę.
Spożycie węglowodanów złożonych nie
wywołuje skoków glukozowo – insulinowych, ponieważ są one trawione znacznie
wolniej i wolniej wchłaniane. Jedząc zdrowe, nieprzetworzone pożywienie nie
narażamy się na na ataki wilczego głodu, mamy mniejsze ciągoty w kierunku
niezdrowych, słodkich przekąsek.
Czym jest cukier w potocznym
rozumieniu przeciętnego człowieka?
Ta bezbarwna,
krystaliczna substancja, która przez większość ludzi jest postrzegana jako
niezbędna do życia to sacharoza, rafinowany produkt z buraków cukrowych (lub
rzadziej z trzciny). Jest to produkt szkodliwy, który powinniśmy wyeliminować z
naszego menu, gdyż może spowodować poważne problemy zdrowotne. Oprócz
wszechobecnej próchnicy (zwłaszcza lawinowo wzrastającej u dzieci), duże
spożycie sacharozy może prowadzić do zaburzeń metabolicznych, objawiających się
hiperglikemią, cukrzycą, otyłością. Podnosi poziom trójglicerydów we krwi, może
prowadzić do miażdżycy, chorób serca, obciąża trzustkę i wątrobę. Ponadto u
dzieci wywołuje nadmierne pobudzenie ruchowe oraz zaburzenia łaknienia.
Sacharoza jest
obecna w większości przetworzonych produktów żywnościowych. Dodawana jest po
to, by podnieść ich walory smakowe. Niestety wiąże się to z obniżeniem jakości
i wartości odżywczych tychże produktów. Badzo przykre, że koncerny produkujące
żywność dla dzieci dodają do swoich produktów ogromne ilości sacharozy i,
mamiąc potencjalnych klientów "zdrowym wapniem" w jogurtach czy
serkach oraz "bombą witamin i minerałów" w sokach przecierowych,
oferują produkty szkodliwe, uzależniające.
W ostatnich latach coraz bardziej popularny
staje się cukier brązowy, reklamowany jako zdrowa alternatywa dla tradycyjnego.
Niestety jest to złudne, bo to ta sama substancja, która zawiera bardzo
niewielką ilość związków mineralnych, pozostałych z melasy. W rzeczywistości to
ten sam produkt, którego powinniśmy unikać.
Czy jesteśmy więc skazani na
rezygnację z osładzania sobie życia?
Nie, nie musimy tego
robić. Smak słodki jest dla nas jak najbardziej naturalny, jesteśmy z nim od
piewszych chwil naszego życia – wszak mleko matki jest słodkie.
Co więc wybierać, by
nie rezygnować z przyjemności?
Wybór jest duży,
trzeba tylko znaleźć coś, co będzie nam odpowiadało najbardziej.
Suszone owoce
Figi, morele,
rodzynki, daktyle i wiele, wiele innych. Są bardzo słodkie, więc nie należy z
nimi przesadzać. Zawierają mnóstwo związków mineralnych i witamin, ponadto
zdrowe węglowodany i trochę białka.
Najlepiej wybierać takie, które były suszone naturalnie, bez użycia
konserwantów. Wybierając produkt ekologiczny, certyfikowany, będziemy mieć
pewność, że takie owoce są dobrej jakości. Są wysokokaloryczne, należy więc
korzystać z ich dobrodziejstw z umiarem.
Moga stanowić naturalne słodziwo – dodane do kompotu czy ciasta podniosą jego wartość odżywczą i smakową. Można sięgać po nie w momencie, gdy najdzie nas ochota na słodycze.
Moga stanowić naturalne słodziwo – dodane do kompotu czy ciasta podniosą jego wartość odżywczą i smakową. Można sięgać po nie w momencie, gdy najdzie nas ochota na słodycze.
Należy uważać na
żurawinę – jest naturalnie bardzo kwaśna, więc producenci dodają do niej duże
iloście cukru. To, co kupujemy jako zdrową przekąskę zawiera w sobie ok. 50%
sacharozy.
Cukier brązowy
muscovado
Jest znacznie
bardziej wartościowy niż tradycyjny cukier brązowy. Jest ciemniejszy od
tradycyjnmego, jego kryształki są drobniejsze, przez co łatwo ulega zbryleniu.
Nie jest rafinowany, więc zachowuje pełen skad soli mineralnych i większość
witamin. Ma specyficzny, melasowy posmak i ciemny kolor, więc nie do wszystkich
potraw pasuje.
Miód, słody zbożowe
To naturalne
słodziwa, które zawierają w sobie spore ilości minerałów i witamin. Można je
wykorzystywać jako "dosładzacz" do napojów czy deserów. Niestety ich
smak nie jest neutralny, więc nie każdemu mogą odpowiadać. Ponadto miód bywa
mocno alergizujący, więc nie będzie dla każdego odpowiednim produktem.
Syrop z agawy
Wygląda jak lekko
rozrzedzony miód. Jest słodszy niż tradycyjny cukier a jednocześnie posiada
znacznie niższy indeks glikemiczny. Jest delikatny i raczej neutralny w smaku,
więc nie zmienia smaku potraw, jak czynią to słody lub melasa.
Zawiera spore ilości
inuliny (naturalny probiotyk), wpływa więc korzystnie na naszą naturalną florę
jelitową, obniża poziom cholesterolu i trójglicerydów we krwi. Pobudza
metabolizm – wspomaga usuwanie zbędnych produktów przemiany materii, zapobiega
zaparciom, przyspiesza przemianę materii. Zawiera związki mineralne takie jak
cynk, potas, wapń, żelazo, magnez.
Melasa
Gęsta, brązowa
substancja będąca pozostałością po procesie produkcji cukru spożywczygo.
Zawiera 50% sacharozy, lecz jest także bombą mineralną – ma sporo żelaza,
wapnia, magnezu, fosforu a także witaminy z grupy B.
Melasa ma bardzo
korzystne działanie na nasz organizm – poprawia trawienie, reguluje działanie
układu pokarmowego, obniża poziom cholesterolu, zwalcza anemię, zapobiega
ostoporozie, wspomaga leczenie astmy i alergii, poprawia odporność ogranizmu.
Ksylitol
Wygląda jak
tradycyjny cukier, w smaku też go przypomina. W rzeczywistości nie jest to
węglowodan a alkohol. W niewielkich ilościach wstępuje powszechnie w przyrodzie
np. w owocach. Jako substancja słodząca wytwarzany jest z brzozy. Jest
najzdrowszym słodziwem, bezpiecznym także dla diabetyków. Posiada bardzo niski
indeks glikemiczny, tzn. że nie powoduje skoków glukozy we krwi i nadprodukcji
insuliny. Ma właściwości bakteriobójcze, w związku z tym jest bezpieczny dla
naszych zębów, gdyż nie tylko nie sprzyja próchnicy a wręcz ja zwalcza. Często
dodawany jest do past do zębów. Ksylitol wspomaga mineralizację, jest więc
bardzo wskazany przy problemach z osteoporozą. Ma odczyn zasadowy, w związku z
czym wspomaga odkwaszanie organizmu. Jest niskokaloryczny – można go używać
także podczas diet odchudzających.
Jego jedyną wadą
jest cena. Niestety za 1kg tego dobrodziejstwa zapłacić trzeba 35 – 50zł. Mimo
to warto mieć go w swojej kuchni i dodawać choćby od czasu do czasu do zdrowych
łakoci.
Dziś przygotujemy
zdrowe babeczki z naturalnymi słodziwami.
Orkiszowe babeczki z
kremem tofu – truskawkowym
2 szkl. mąki
orkiszowej
1/3 szkl. oleju
1 łyżka melasy
2 łyżki wody
szczypta soli
Ciasto zgnieść,
włożyć do lodówki na ok. 1 godzinę. Wyjąć, wylepić foremki, upiec w piekarniku
nagrzanym do 200°C.
W tym czasie zobić
krem:
ok. 150 g tofu
ok. 200 g truskawek
(mogą być mrożone)
2 – 3 czubate
łyżeczki agaru
4 łyżki ksylitolu
ewentualnie odrobina
naturalnego ekstraktu waniliowego.
Agar zagotować w
odrobinie wody, wszystko zblendować na gładką masę. Wstawić na 1 godzinę do lodówki,
żeby stężało.
Wystudzone babeczki
nadziewać stężałym kremem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


























